Intensibu Kousu

Jakoś nie wspominalem dotychczas o czymś, co zabiera mi codziennie 40% dnia – kursie języka.

// krótki przerywnik: wiecie, że w Panamie o miejscu, które znajduje się ‚in the middle of nowhere’ mówi się, że leży „w Bośni”? //

Kurs ten jest najobszerniejszym kursem językowym organizowanym przez Tohoku University i oprócz samych zajęć, mamy też sporadycznie wycieczki w plener oraz wszystkie atrakcje poboczne: ceremonie zamknięcia, otwarcia itp. Zajęcia trwają od rana do umiarkowanego popołudnia, z przerwą na posiłek w południe.

Na moim poziomie (niezbyt wysokim zresztą) odbywają się zajęcia z gramatyki (3 h, pon-pt z wyłączeniem środy), czytania (dwa razy w tygodniu, 1,5 h), mówienia (1,5 h w tygodniu) i znaków kanji (dwa razy w tygodniu, 1,5 h). W sumie wychodzi na to, że (oprócz środy) jesteśmy osadzeni w klasie od 8.50 do 14.30/16.10.

Moja grupa liczy 6 osób, co do nauki języka jest liczbą zdecydowanie satysfakcjonującą. Mamy do tego innego nauczyciela na każdy dzień tygodnia i do każdego przedmiotu, więc na naszą szóstkę przypada „po trochu” 9 nauczycieli. To bardzo dobre rozwiązanie, bo każdy ma nieco inny styl nauczania i od każdego można się czegoś dodatkowego dowiedzieć.

Jako że kurs jest w stylu japońskim, muszą być oczywiście grafiki, dokumenty, drukowane ogłoszenia i schematy wszystkiego jak leci. Japończycy przypominają trochę polskich studentów, którzy jak tylko znajdą jakąś kartkę, to zaraz kopiują, a potem patrzą co to.

Każde zajęcia rozpoczynają się od testu z treści poprzedniej lekcji, a czasami też z nadchodzącej. Testy te są zawsze proste, ale nie wiem, czy jest tak zawsze, czy dla traktują przyjezdnych ulgowo. Czyli testów jest dużo, ale nie wymagają specjalnego przygotowania.

Od połowy kwietnia przerobiliśmy już jedną książkę do gramatyki (Minna no Nihongo I), w piątek zaczynamy kolejną, ale zanim co, to w czwartek czeka nas końcowy test z pierwszej części zajęć. Końcowe testy składają się z zadań ze słuchania, pisania, uzupełniania luk i, co dość dziwne, nie konwersacji, ale przygotowanej prezentacji ustnej. Wydawałoby się, że „rozmowa z zaskoczenia” ma większe walory sprawdzające umiejętności, ale z jakiegoś powodu oczekuje się od nas, że napiszemy krótki tekst na wybrany temat a potem polecimy z pamięci… Skutkuje to tym, że niektórzy elegancko prezentują np. siebie, a dzień później nie potrafią odpowiedzieć na proste pytanie o swoje hobby.

Postaram się nie zamulać i aktualizować bloga nie bieżąco! 🙂

// W Peru głosowanie w wyborach powszechnych jest obowiązkowe – jeżeli nie zagłosuje się, to można mieć problem z kupnem pralki – taki odrobinę irracjonalny przykład podał nasz lokalny Peruwiańczyk.

PS. Coś megajapońskiego:

☆*・゜゚・*\(^O^)/*・゜゚・*☆

Advertisements

3 thoughts on “Intensibu Kousu

    • Mają tu sporo słów z angielskiego, skutery to ‚baiku’, laptopy to ‚noutopasoukon’, impreza to ‚paati’, a maszyna z napojami to ‚jidouhanbaiki’. Bo dobra, to ostatnie nie bardzo pasuje 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s