Krem Nivea za darmo

…czyli, nawiązując do prawie już antycznej reklamy, nadszedł dziś ciepły letni deszcz. Co prawda różnił się od bohatera reklamy, bo była to raczej gęsta mżawka, ale z pewnością taki właśnie typ opadu jest przyjemniejszy od deszczu o umiarkowanej sile padającego na panią występującą w reklamie.

Wygląda więc na to, że nadeszła pora deszczowa. Nie tam żadne ulewy typu warszawskiego, tylko właśnie taki deszczyk-niby-nic, którego na początku nie czujesz, ale dojeżdżasz do domu cały mokry, świadczy że w końcu nadeszły upragnione przez rolników opady. To bardzo przyjemne uczucie, bo skóra robi się szybko mokra, ale jednocześnie na bieżąco powoli schnie, więc nic z Ciebie nie kapie, tylko po prostu jesteś mokry. A jak jedziesz w takim stanie na rowerze, to czujesz spokój i równowagę termodynamiczną z przyrodą, że nawet nie zastanawiasz się dlaczego koło godziny 23 z bocznej uliczki ciągnie pieczoną kiełbasą.

Niczym MC Gets Side-Tracked Easily zmierzam powoli w kierunku właściwego tematu. Otóż uniknąłbym mżawki, gdybym zgodnie z planem wrócił wcześniej do domu. Postanowiłem, że tak zrobię, ponieważ jutro primo – mamy poranną wyprawę do szkoły podstawowej w Taiwa-chou, jedziemy całym labem z pokazami chemcznymi, a drugo – jutro po południu prezentuję wyniki swoich badań z ostatnich dwóch miesięcy, więc dobrze byłoby być jak szczypiorek. Niestety, wróciłem później, ponieważ primo – jutro poranna wyprawa do szkoły podstawowej w Taiwa-chou, drugo – prezentacja wyników badań.

Głównym wątkiem tego postu jest jednak relacja z przygotowywania pokazów. Nasamprzód dostaliśmy mailem materiały z prezentowanego tematu oraz informację o spotkaniu przygotowawczym. Stawiłem się zgodnie z planem o zadanej godzinie w labie i wraz z piątką pozostałych studentów wysłuchaliśmy wstępu prowadzonego, a jakże, po japońsku. Następnie zabraliśmy się do przygotowania odczynników. Mogłoby się wydawać, że wstajemy , idziemy i robimy, ale nie – wszyscy gromadzą się w kółeczku, chwilę myślą i zaraz pytają – Adam-san, znasz jan-ken-po? Mówię – znam (papier-kamień-nożyce), więc jedziemy. Jan — ken — po – graczy jest pięciu, więc rozstrzgnięcia nie mamy. Nie wiem też o co właściwie gramy i czy dobrze wygrać, czy przegrać, ale widzę że znów machają rękami, ale mówią coś innego i z tego wszystkiego zapominam dołączyć. Pytam więc – o co chodzi? Oni tłumaczą, że jak nie ma rozstrzygnięcia to jest remis, więc jeszcze raz gramy, na co ja pytam – a czemu nie mówicie znowu jan-ken-po? Chwila konsternacji, chcąc uniknąć nerwowej sytaucji proponuję szybko Amidakuji (http://en.wikipedia.org/wiki/Ghost_Leg). Mruknięcie z lewej, słyszę „atama ga ii” i już rysujemy linie.

Po wszystkim okazało się, że graliśmy o to kto przygotuje który odczynnik. I co prawda robota było zasadniczo taka sama i skoczyliśmy równo, to trzeba było to wylosować. Po przygotowaniu roztworów, wykonaniu szeregu prób w małej skali i pooznaczaniu odpowiednich próbowek kawałkami kolorowej taśmy (w moim labie wszystko oznacza się różnokolorową taśmą), zapakowaliśmy zabezpieczone butelki do różowego koszyka piknikowego (z jakiegoś powodu dopiero teraz sobie zdałem sprawę, że coś tu nie gra). Wszystkie „wspólne” etapy przygotowań wykonywaliśmy… wspólnie, nikt nie dał dzidy za drzwi, ani nie migał się od roboty. Bardzo dobre zajęcia intergacyjne!

I na koniec ważna sprawa – moi współpracownicy wykazują niezwykłe zdolności przystosowawcze, które ułatwiają współpracę ze mną. Dziś drukowałem slajdy ze swojej prezentacji, patrzę – kolorek jest, cztery strony na arkuszu A3, ramka widoczna, ale coś tu nie gra. Próbna partia wydrukowała się „na lewą stronę”, czyli jak lustrzane odbicie. Idę więc do koleżaki obok i pytam, czy da radę przeczytać, po czym próbuję uzyskać odpowiedź na pytanie „co zrobić, żeby było dobrze”. Nie udaje mi się to, ponieważ słyszę tylko „dźodan, dźodan” i smiech. Próbuję tłumaczyć, że naprawdę wyszło niechcący i wolałbym mieć normalną wersję wydruku, ale koleżanka odpowiada mi tylko „dźodan, dźodan” i zostaję ze swoim problemem sam…

Advertisements

5 thoughts on “Krem Nivea za darmo

  1. Amidakuji ! To totalnie wymiata.
    Anżej zawsze grał w „Jan – ken – po” multiplayer version, tylko nazywali to Banger i jak ktoś wygrał ze wszystkimi na raz krzyczał „Banger” i ściągał pierwsze buchy, ale rozwiązywaliśmy w ten sposób w zasadzie wszystkie problemy.

  2. Ta frapująca mżawka nawet odwróciła moją uwagę od bandy studentów, którzy o 1 w nocy ćwiczyli jakieś soulowe rytmy na całe gardło na Kawauchi, ale teraz się zastanawiam, te kluby ćwiczą całodobowo? Dziś znowu mokro, przyszło つゆ…

  3. Moje źródła w postaci Tani-san podają, że to jeszcze nie つゆ, tylko zapowiedź weekendowego tajfuna (≧∇≦)

  4. Kolorowe taśmy są najlepsze! Swojego czasu dzięki nim miałam drożdże we wszystkich kolorach tęczy 😀 Od rana nadrabiam zaległości w czytaniu Twojego bloga i już kilka razy umierałam ze śmiechu – szalone życie tam masz 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s