Gdzie dziś idziemy jeść? cz.2

Ciąg dalszy przeglądu lokalnej kuchni lunchowo-kolacyjnej!

4. Don (丼), czyli miska ryżu z czymś na wierzchu. Danie to występuje w różnych wersjach, a najłatwiej je znaleźć w całodobowych barach typu Matsuya (http://www.matsuyafoods.co.jp/menu/don/index.html, http://www.matsuyafoods.co.jp/menu/gyumeshi/index.html). Na porcji ryżu może być mięso, smażone warzywa, szczypior, a jak ktoś chce, to i onsen tamago – coś pomiędzy jajkiem surowym, a na miękko. Wikipedia mówi, że żeby przygotować takie jajko, trzeba ja grzać w ok. 70 st. C przez pół godziny. Poza tym jajka można tu kupić w większości sklepów – trochę tak jak w Polsce – ale do wyborą są surowe, gotowane na twardo, miękko i onsen. Oczywiście pakowane na sztuki.

Całodobowe bary szybkiego jedzenia (nie mylić z fast food!) są ekstra. Przede wszystkim nie wikłamy pracowników w proces wybierania i zamawiania posiłku. Przy wejściu stoi taka maszyna

i przy jej pomocy wybieramy danie. Nie ma problemu z banknotami o wysokim nominale, wydaniem reszty, czy w końcu zidentyfikowaniem czym jest danie w menu. Są obrazki, nie ma problemu (przynajmniej na etapie zamawiania).

Siedzenia są rozstawione wokół „wybiegu”, po którym porusza się obsługa. Jako że często do takich barów przychodzi się samemu, ustawienie takie zapewnia towarzystwo innych klientów. Zazwyczaj jest też kilka czteroosobowych stolików, ale działają jak miejsce przy barze – jest wolne to siadasz. A szybkie jedzenie polega na tym, że zjadasz i spadasz – czekają kolejni klienci, a i ty nie masz za wiele czasu.

5. Stołówka uczelniana. To nie typ jedzenia, ale że a) już w poprzednim przypadku rozpisałem się na temat miejsca, gdzie serwują posiłki, b) różni się od tego co zwykliśmy nazywać stołówką – przynajmniej na Politechnice Warszawskiej – to warto to opisać.

Na początek odrzućmy wszystkie skojarzenia ze stołówką szkolną. Stołówki Uniwersytetu Tohoku są czyste, niedrogie i mają szeroki wybór dań. Stajemy w kolejsce, potem mijamy półki i wózki z daniami, kompletujemy posiłek i do kasy. Są zapychacze, są słodycze, są sałatki. Do tego bezpłatna woda pitna (to chyba wyznacznik bycia krajem „pierwszego świata”). Taki zestaw lunchowy:

Zdjęcie 12.07.2013 12 18 05to 490 jenów, czyli ok. 16 złotych. Proszę bardzo: sałata z wędzoną rybą, kulki wieprzowe (tego nie byliśmy pewni, ale koleżanka po zjedzeniu dostała wysypki, a na to mięso jest uczulona, więc potwierdzono!), miska ryżu, miso-shiru i tradycyjny japoński kotlet z kurczaka z serem. Ale najeść można się i za 350 jenów.

6. Sushi. Można jeść w elegantszych restauracjach, można jechać do Hon-Shiohamy (miesteczko tuż na morzem, słynie z pysznego i dość drogiego sushi), ale można iść do kaiten-sushiya, czyli knajpki gdzie talerzyki z daniami jeżdżą dookoła, mijając powoli głodnych klientów. Takie rozwiązanie jest tańsze, ale podobno jest mniej smacznie niż w restauracji, gdzie zamawiamy przed przygotowaniem. Tak czy siak, kaitenowe sushi bije na głowę warszawskie przysmaki przygotowywane przez rodowitych Chińczyków, którzy z maki tworzą swobodnie liczbę pojedyńczą mak. Najlepszy przekręt jest z awokado – u nas ładują gdzie się da, a podobno jeszcze 15 lat temu Japończycy nie bardzo wiedzieli jak się awokado je, więc smażyli je z warzywami – relacja z pierwszej ręki!

Póki co koniec. Ale polecam zobaczyć trailer anime Shingeki no Kyojin:

https://www.youtube.com/watch?v=1aIlbGiM8lk

🙂

Advertisements

4 thoughts on “Gdzie dziś idziemy jeść? cz.2

  1. Pingback: Muj obiat 3 | Katahira 2-1-1

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s