Wakacje!

Tak, tak – w końcu nadeszły wakacje! Właściwie to już w zeszły piątek, ale nie miałem czasu, żeby o tym napisać…

Wakacje studenckie, czyli czas „wolny od zajęć” nie pokrywają się z wakacjami w „laboratoryjnymi”. Oznacza to, że studenci niższych lat I stopnia mają ok. 2 miesięcy wakacji, a IV rok I stopnia i cały II stopień ma wakacji tyle, co pracownicy labu. W naszym instytucie jest to oficjalnie jeden tydzień w sierpniu, ale nasze wewnętrzne zasady pozwalają na dwa tygodnie odpoczynku.

Zanim jednak relaks się zacznie, trzeba dopełnić wszystkich rytuałów końcowosemestralnych. Po pierwsze – prezentacje wyników na final group meeting [fainaru dzi’emu]. Każdy student prezentuje to, co zrobił w ciągu semestru. Wcześniej, co ok. miesiąc, robiliśmy mniejsze prezentacje, teraz przyszedł czas na podsumowanie. Magistranci kończący pracę mieli plakaty i 5 minut na prezentację, po czym następowała swobodna dyskusja, trwająca zazwyczaj ok. 50 minut. W tym czasie można było zadawać pytania, zgłaszać uwagi i wytykać błędy. Po takiej pralce plakat był znacząco poprawiony i mógł być drukowany. Błędy były najróżniejsze, moją uwagę zwróciło przekręcenie nazwy „HiLoad” na „HiRoad” – w końcu to jednak Japonia! Pozostali studenci (w tym roku tylko ja i kolega łapaliśmy się na „pozostałych”) mieli 15-minutowe prezentacje ze slajdami.

Seminarium trwało od 10 do 17 i trzeba było się sprężać, bo wieczorem nieodzowny element zakończenia semestru  – „drinking party”, czyli nomikai. W formie dość tradycyjnej, czyli do knajpki, w której czekają nas 2 godziny nielimitowanego jedzenia i picia w cenie wejścia – odpowiednio tabehodai i nomihodai. Po takim spotkaniu, na którym jest cały zespół, od profesora do studentów M1, następują opcjonalne afterparty – drugie, nijikai, albo i trzecie, sanjikai.

Następny dzień poświęcony był wielkiemu sprzątaniu. Rozkręciliśmy wyparki, porządnie wyszorowaliśmy, uporządkowaliśmy półki i szafki, wypolerowaliśmy podłogę, wyczyściliśmy linie argonu i próżni, wymieniliśmy olej w pompie… Słowem: wszystko. W tych manewrach brali udział tak studenci, jak i pracownicy, z wyjątkiem profesora. Podczas sprzątania zostałem zaskoczony uwagą, że szoruję podłogę zbyt dokładnie i mycie w ten sposób zajmie zbyt dużo czasu. Mamo, czytasz to?! Po dokończeniu sprzątania oficjalnie zaczęły się wakacje i dlatego ok. 18 studenci powoli zaczęli się ulatniać.

Pierwszy, dodatkowy tydzień wakacji wygląda dotychczas dość nietypowo – godzina 13, w labie komplet, tylko szef na wyjeździe służbowym. Jest natomiast luz – trochę się popracuje, potem dłuższy wypad na lunch, potem trochę snu na biurku, znów chwila pracy. Towarzysko, ale o 18 już wszyscy znikają. W kolejnym tygodniu lab ma być zamknięty, nie wiem jak Ci biedacy, którzy nie wracają do domów na ten tydzień, sobie poradzą…

A, żeby nie było, że się obijałem i nie pisałem – miałem w tym tygodniu trzy delegacje z Polski: brata z dziewczyną, nauczyciela chemii z liceum z dwójką uczniów i kolegę z kursy języka japońskiego. Wszyscy przyjechali niezależnie 🙂

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s