お中元 i egzamin

Egzamin. Wydawało by się, że 15-minutowa prezentacja wyników z magisterki i następujące po niej 10 minut pytań to nic strasznego. Zwłaszcza, że egzaminowany ma na czole wielki, acz niewidzialny napis:

„zostałem już zaakceptowany przez Ministerstwo Wszystkiego (MEXT), heloł?”

Więc bezstresowo powędrowałem na położony na wzgórzu kampus Aobayama (na moje nieszczęście poniedziałek był taki, jakich ostatnich kilkanaście dni, czyli gorący, wilgotny i słoneczny…). Sala, w której czekałem, była chłodna i przyjemna, a gdy wybiła godzina i zaproszono mnie do pomieszczenia, gdzie miał odbyć się egzamin. Na widok około dwudziestorga profesorów o srogich minach troszkę zwątpiłem, ale powiedziałem twardo to, co zaplanowałem, i przyszła tura pytań. Pytania o główny fragment mojej pracy przeszły gładko, w końcu sam to robiłem, nie? Ale w momencie, gdy zabrakło pytań, a było jeszcze kilka minut do końca, usłyszałem „a jakiego modelu używa program, który zastosowaliście?”. Coś mnie podkusiło, żeby na tak ważną prezentację wrzucić jeden jedyny slajd o modelowaniu molekularnym, które jako tako ogarniam, ale profesjonalistą nie jestem. A jakoś się złożyło, że trójka panów na sali była. No i co tu zrobić? W Warszawie bym powiedział, że nie jestem niestety ekspertem w tej dziedzinie i nie wiem dokładnie jakiego modelu używa ten program (bo przecież na naszych seminariach magisterskich niektórzy nie mieli po roku pracy pojęcia o czym mówią i jakoś sobie radzili), więc szybko podjąłem decyzję, że i tak spróbuję sobie poradzić z panami Japończykami.

-(<-o, tu jest dywiz, którego nie umiem zamienić w wordpressie na półpauzę… gomen) Jeżeli „niestety” dałoby się stopniować (i to dwa stopnie niżej, niż to w poprzednim akapicie), to właśnie tutaj użyłbym tego słowa – pan Japończyk odpowiedział krótką piłką (i zresztą całkowicie go popieram… teraz), że przecież zdecydowałem się o tym temacie wspomnieć. A potem jeszcze dwa podobne pytania, panowie przetarli mną parkiet, po czym prowadzący dyskusję powiedział że dziękuje i to już koniec. Pomyślałem – kurde, coś jest na rzeczy – i wyszedłem. Ale jakoś poszło i zdałem.

Teraz coś weselszego i pewnie ciekawszego – japoński zwyczaj dawania prezentów w okresie letnim – お中元 (chuugen). W tym czasie wręcza się, bądź przesyła, prezenty osobom, którym się coś zawdzięcza. Trochę jak u nas z łapówkami, ale na innym poziomie cywilizacyjnym i po fakcie. Przyszło do nas sporo upominków od studentów zeszłych lat, zostały rozpakowane i postawione na stole, który właśnie do tego służy.

Zdjęcie 19.08.2013 13 29 06Patrząc okiem inżyniera, prezent w swej istocie nie musi być ekskluzywny, ale ładnie zapakowany i taki, żeby dało się go podzielić na wszystkich pracujących w miejscu, gdzie się go wysyła. I czy to Château de Chasselas, czy galaretka winogronowa (którą właśnie wciągam), to w odpowiednim pudełku może być. Co istotne, żeby zaznaczyć od kogo przyszedł prezent i komu jak się wiedzie, jest dołączona wizytówka:

Zdjęcie 19.08.2013 11 20 36Potem wysyłamy tej osobie nasze zdjęcie grupowe, piszemy podziękowania… i czekamy na następny sezon prezentów – w Nowy Rok!

Reklamy

5 thoughts on “お中元 i egzamin

  1. Ładny zwyczaj, bo jeżeli jest taki poziom, jak opisujesz, to rzeczywiście studenci mają powód mieć sentyment do uczelni i wdzięczność dla mentorów.

  2. Nigga, podłożyłeś się z tym modelowaniem. Shameful display, serio.
    Sprawdziłeś może potem co to za model był?

  3. Pingback: Ochuugen 2014 | Katahira 2-1-1

  4. Pingback: Trzy lata za pasem! | Katahira 2-1-1

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s