Imonikai!

Obok tradycyjnej konsumpcji pod kwitnącymi drzewami wiśni (hanami), w naszym regionie (Tohoku, oprócz prefektury Aomori) jest też zwyczaj jesiennego gotowania zupy (imoni) nad rzeką. Rzek trochę jest, warzyw w sezonie też, więc zwyczaj ma swoje uzasadnienie. Na wyprawę wybrano piątek, co było nieco zaskakujące, bo zazwyczaj u nas dni imprezowe to poniedziałek, środa lub czwartek.

Przygotowań za wiele nie było, bo przygotowaniami zupnej strony przedsięwzięcia zajmują się wyspecjalizowane chatynki nad rzeką, więc rano wybraliśmy się po obowiązkowe słodycze i napoje i wczesnym popołudniem pojechaliśmy na miejsce uczty. W imprezie uczestniczyły trzy laby z naszego budynku, więc dla mnie była to szansa poćwiczyć japoński z nieznajomymi, a dla Japończyków unikalna okazja, żeby pounikać rozmowy po angielsku.

Obrazek

Najpierw nad paleniskiem zagotowaliśmy w garnkach wodę, dostarczoną nam w kanistrach podobnych do tych na benzynę. Potem do środka warzywa, pasta miso i na koniec mięso. Każda z prefektur ma swój charakterystyczny smak zupy, więc przygotowywaliśmy dwie – jedną właściwą „nam”, prefekturze Miyagi, a drugą na modłę Yamagaty.

ObrazekObrazek
Napoje zostały schłodzone w tradycyjny, nadbałtycki sposób, zaadaptowany do celów nadrzecznych.
Obrazek
Zupa była smakowo niezbyt wyszukana, ale wyglądała interesująco, a i chłodne powietrze zaostrzało apetyt.
Obrazek
Poza nią, mieliśmy także japońskie słodycze oraz warzywa i skorupiaki z czegoś, co przypominało grill, a było kawałkiem blachy.
ObrazekObrazek
Pod koniec części oficjalnej nadszedł czas na tradycyjne dla naszego labu szarpanie się w zimnej wodzie w rzece – w tym roku reprezentowali nas godnie doktorant-senior i magistrant-junior, w przyszłym roku natomiast ma wypaść kolej na mnie, więc już psychicznie powoli się przygotowuję. Jednego z kolegów poratowałem ciepłą, kopernikową bluzą, bo mimo że pracownicy KFC nie noszą swoich koszulek poza miejscem pracy, to ja mam ją gdzieś pod ręką i zawszę mogę się ogrzać chwałą tej, ukochanej przez przewodników po Warszawie, instytucji.
Obrazek

Czekamy teraz na nadejście japońskiej złotej jesieni!

PS. Od pewnego czasu przymierzam się do przeprowadzenia wywiadu, jeszcze nie wiem z kim, ale prędzej czy później się tutaj takowy pojawi.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s