Muj obiat 1

Zainspirowany projektem bankier.pl „Jak żyć za minimalną krajową„, który spolaryzował środowisko internetowych trolli, oraz zachęcony faktem, że internet się już przeprowadził, a ja jeszcze nie i nie bardzo jest jak napisać coś dłuższego, postanowiłem rozpocząć tygodniowy cykl krótkich wpisów „Muj obiat”. Tytuł miał być równie intrygujący jak ten bankierowy i oczywiście jest bardzo nieortodoksyjny ortograficznie, ale dodatkowo czerpie z języka naszych sąsiadów (po czesku piszemy můj, uwielbiam ten wyraz), obiat zaś nawiązuje do opiatów, które uśmierzają bój fizyczny, tak jak obiad zwalcza głód i jest doskonałą wymówką do ucieczki z labu, gdy coś nie wychodzi.

Wracając do domu, zahaczyłem o całodobowy sklep i kupiłem paliwo do pisania: chrupki krewetkowe (Sylwio, te wczorajsze, z okazji nastawienia 100. reakcji, były ziemniaczane) i słoik śliwkowego likieru umeshu. Gdy już nastawiłem się na pisanie na małej klawiaturze telefonu, bez polskich znaków, okazało się, że jeden z moich prawie-eks sąsiadów pomysłowo zabezpieczył swoją sieć WiFi nie hasłem, ale nazwą; jej ID to Protected. Siłą woli złamałem hasło i zacząłem pisać.

Obiady jadam zazywczaj na naszej kampusowej stołówce, więc to ona będzie reprezentowana najsilniej. Wybór jest spory i co chwilę się coś zmienia, więc po prawie 10 miesiącach jedzenia w tym samym miejscu jeszcze nie wariuję. Dzisiejsze menu wyglądało następująco:

obiat1Nowością jest danie stojące nad ryżem. To małe rybki, jakieś takie sardynkowate, w cienkiej warstwie ciasta. Są tak małe, że nie opłacało im się ucinać głów i przez tę cienką warstwę ciasta patrzą na nas smutnym wzrokiem. Po ich lewej stronie znajduje się inny rarytas: imomochi, czyli gumowata kulka z rozpaćkanego batata w klejącym, słodkim sosie. Do tego obowiązkowa miska ryżu (o niebo lepszego niż ten najpowszechniejszy w Polsce), smażona ryba w panierce i sałatka na bazie kapusty. Całość sycąca jak dwa obiady w Kafe Laboratorium, a cena niższa: 420 jenów, czyli ok. 12,50 zł. A, i oczywiście spajająca posiłek w całość, darmowa, zimna woda!

Reklamy

3 thoughts on “Muj obiat 1

  1. Nie wierzę, że może być coś bardziej sycącego od hamburgiera.

    No i gratuluję, wreszcie widać efekty tego wielomiesięcznego treningu ninja. Łamanie haseł siłą woli, to jest coś!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s