n+15 °C – część 1

Koniec marca to okres pewnego luzu na uczelni. Od kwietnia zaczyna się rok akademicki i finansowy, a absolwenci idą do pracy, więc populacja w laboratoriach spada. W naszym regionie zaczyna też się robić cieplej, wiśnie przygotowują się do kwitnięcia, otwieramy więc też na oścież okna, co w sumie daje poczucie prawdziwych wakacji. Jest to też dobry czas na wzięcie urlopu, nie za długiego rzecz jasna, i pojechanie w jakieś cieplejsze miejsce.

My wybraliśmy samo południe Japonii, archipelag wysp Yaeyama. Wyspy popularne wśród turystów, ale znacznie mniej niż Okinawa i główne wyspy japońskie, w szczególności poza sezonem. Ciężko powiedzieć kiedy tenże sezon się zaczyna, gdyż w trakcie naszego pobytu było średnio 25 °C, słońce i ciepła woda, a turystów jak na lekarstwo.

Decydującym czynnikiem była możliwość dolecenia tam tanimi liniami lotniczymi. Do Nahy na Okinawie można się dostać prosto z wielu miast Japonii, do portu Ishigaki, leżącego już na wyspach Yaeyama, z Nahy kursuje kilka samolotów dziennie, w tym jeden tanich linii Peach. Ten bilet lotniczy, na dystans ok. 400 km, kosztował 25 USD w jedną stronę.
Ishgaki mapaW trakcie podróży zauważyliśmy ciekawe rozwiązanie na lotnisku w Naha – obok głównego, nowego terminalu linii lotniczych, znajdował się obszerny hangar dla ładunków, w którym, w wydzielonej części, umieszczono terminal tanich linii lotniczych. Plastikowe krzesła ogrodowe, stoisko z przekąskami i napojami, łazienki i okej. Zaraz obok pasażerowie drepczący po płycie lotniska do swojego samolotu. Jeśli takie podróżowanie ma kosztować nieduże pieniądze, to jestem jak najbardziej za.

W Naha zatrzymaliśmy się na jedną noc, bo jeden samolot dziennie ograniczył trochę ustawność podróży. Zobaczyliśmy miasto, przecinającą je kolej jednoszynową i zamek na wzgórzu. DSC_8419 DSC_8435 DSC_8449

Skorzystaliśmy też z możliwości noclegu w hotelu kapsułowym, z których słynie Japonia. Cena nie powalała na kolana, ale w innych miastach jest drożej. W takiej kapsule znajduje się miejsce do spania, telewizor, budzik, wentylator, gniazdo elektryczne i lusterko. Wszystkie rzeczy trzymane są w zamykanych szafkach poza sypialnią, jest też wspólna łazienka i hol z kanapami i telewizorem, w którym, akurat w momencie naszego przyjścia, leciał program o Polsce.IMG_0919 IMG_0920 IMG_0926 IMG_0927

Następnego dnia czekał nas lot do Ishigaki, głównego miasta wysp Yaeyama. Z lotniska udaliśmy się wprost do portu, gdzie zapakowaliśmy się na ostatni prom płynący na wyspę Iriomote – największą w okolicy, ale zamieszkaną przez nieco ponad 2000 mieszkańców. Wyspa pokryta jest w 90% dżunglą, jednynie na wybrzeżu znajdują się miasteczka. Jest tam też jedna główna droga, łączącą wschodnią i zachodnią część wyspy przez północny brzeg.

Z portu załapaliśmy się na ostatni mikrobus jadący na sam koniec drogi, do wsi Shirahama (przez większość drogi byliśmy jednynymi pasażerami), tam też wysiedliśmy i zaczęliśmy się rozglądać za noclegiem. Wobec braku czegokolwiek poza przystankiem autobusowym, portem i kilkunastoma domami we wsi, zdecydowaliśmy się na nocleg u jednego ze spotkanych rybaków-restauratorów-właścicieli_pensjonatu-organizatorów_wypraw_kajakowych, starszego pana, ochrzczonego przez nas Heniem. Uraczył nas kolacją i dogadaliśmy z nim, że rano weźmiemy jego kajak i popłyniemy w górę rzeki Nakara, w kierunku pięknego wodospadu.DSC_8461 IMG_0929 IMG_0932

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s