n+15 °C – część 2

Następnego dnia rano wskoczyliśmy do kajaka, pokazaliśmy Panu Heniowi że potrafimy nim prawidłowo operować i wyruszyliśmy ze wsi Shirahama (A) w górę rzeki. Celem był dość niedostępny wodospad (B) na rzece Nakara, dość szerokiej i spokojnej.
mapa_calaPoczątkowo płynęliśmy przez płytką zatokę, stopniowo wpływając w ujście rzeki. Jej brzegi na początku pokryte były namorzynami, stopniowo ustępując gęstej roślinności właściwej wodom słodkim. W trakcie dwugodzinnej trasy w górę rzeki spotkaliśmy tylko trzy grupy kajakarzy, więc z pewnością sezon jeszcze się nie zaczął.
IMG_0942Po dopłynięciu do końca dostępnego fragmentu rzeki zostawiliśmy kajak na brzegu i zaczęliśmy szukać dalszej ścieżki, biegnącej wzdłuż rzeki. Spodziewaliśmy się raczej szerokiej, dobrze widocznej trasy, tak pasującej do Japonii, jednak dalsza droga oznaczała przeciskanie się między drzewami i skałami oraz wędrówkę po zboczu wzgórza.
IMG_0950 IMG_0954 IMG_0956 IMG_1065Po 30 minutach niezbyt forsownego marszu dotarliśmy do naszego calu. Wodospad był wysoki i, co istotne, u jego podstawy znajdował się głęboki staw, dzięki czemu można było się swobodnie wykąpać w słodkiej wodzie.
IMG_0961
IMG_0972Droga powrotna była przyjemna, do momentu, w którym odpływ spowodował znaczące spłycenie rzeki. Na początku wystarczyło omijać płycizny, jednak z każdą chwilą było gorzej. Na jednej z utworzonych w ten sposób wysepek zaobserwowaliśmy cudowne widowisko – dziesiątki tysięcy małych krabów, gęsto pokrywających piasek. Ich reakcja na naszą obecność? Tutaj i tutaj. Gdy dotarliśmy do zatoki, na całej jej powierzchni głębokość spadła do ok. 10 centymetrów, wobec czego należało wyciągnąć pupę z kajaka i grzecznie pociągnąć go do domu po dnie.
IMG_1068
Tego dnia szczęście nam nie dopisywało. Nasze oczekiwanie na ostatni autobus do cywilizajcji było daremne, gdyż autobus ten dowoził pasażerów na ostatni prom, który to, z powodu wiatru albo czegoś tam innego, został odwołany. Więc autobus także. Zdecydowaliśmy się ruszyć na piechotę wzdłuż drogi, w kierunku portu, z niejasną perspektywą noclegu. Po drodze natknęliśmy na się na niedużą, ale bardzo ładną plażę i automat z napojami, których termin ważności minął już jakiś czas temu.
IMG_1003 DSC_8463 IMG_1005 IMG_1015 IMG_1012 DSC_8465Droga była prosta a towarzystwo miłe, więc dotarliśmy prawie pod samą Ueharę, miejscowość, z której odpływał następnego dnia prom. Znaleźliśmy więc plażę na uboczu, rozłożyliśmy śpiwory i, po kilku przetasowaniach związanych z wyłażącymi spod piasku i drapiącymi w plecy krabami, poszliśmy spać.

Reklamy

2 thoughts on “n+15 °C – część 2

  1. Pingback: Pół roku poza Japonią – czego mi brakuje? | Katahira 2-1-1

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s