Ramen Walker – przedstawiciel japońskich magazynów specjalistycznych

Podczas wizyty w Japonii, mój nauczyciel chemii z liceum, Krzysztof Kuśmierczyk, zwrócił w jednym ze sklepów uwagę na magazyn w języku japońskim, którego tematyka dotyczyła – o ile dobrze pamiętam – pomp. Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że czasopisma mogą być plotkarskie (Życie na gorąco – na pewno ktoś jeszcze ten nieśmiertelny tytuł publikuje), telewizyjne albo wędkarskie, a jak się człowiek kopnie do Międzynarodowej Prasy i Książek to o sztuce albo społeczno-polityczne, jakaś Res Publica Nowa albo Obywatel. A, są jeszcze magazyny lajfstajowe, komputerowe i Kaczor Donald.

Zanim zacząłem pisać ten tekst, znałem głównie pozycje z naszego lokalnego sklepiku przy instytucie. Wybrałem się więc dziś do księgarni Maruzen, która oferuje nieporównywalnie więcej pozycji, i zrobiłem przegląd magazynów w Japonii. Przede wszystkim – występuje tu większość znanych u nas typów. Nie natknąłem się na te plotkarskie ale może były gdzieś ukryte, a przy prasie kobiecej starałem się nie kręcić za długo. Obsługa to pół biedy, nie chciałem straszyć klientek.

Spośród czasopism dla szerszej grupy czytelników wyróżniały się muzyczne (od metalowych, których nazw nie zanotowałem, po „Japan Jazz”), sportowe (oprócz wszechobecnego baseballu i piłki nożnej były też inne, m.in. „Running Style”), a także komputerowe. W tym przypadku czaspisma przemieszane były z książkowymi poradnikami, a że część wydana była w takim samym formacie, ciężko było się zorientować co jest co. Tak czy siak, razem zajmowały przynajmniej tyle miejsca, co wszystkie czaspisma w dużym Empiku w Polsce. Te, które z pewnością były magazynami, dotyczyły przede wszystkim programowania („Software design”), obsługi systemów Windows, OS X i różnych dystrybucji Linuksa oraz gadżetów i nowinek technicznych. Wśród poradników przeważały te dotyczące MS Office, a w szczególności PowerPointa i Excela – te programy cieszą się tradycyjnie dużą popularnością, ale zauważyłem, że umiejętności ich obsługi przez japońskich studentów są wyższe, niż wśród polskich. Z pewnością osoba, która potrafi używać kilku funkcji w Excelu nie opisze siebie jako eksperta. Widziałem też poradnik LaTeXa!

Wśród magazynów dla hobbystów moją uwagę zwrócił „Birder” – dla miłośników ptaków. Skądinąd znamy Japończyka, którego hobby to robienie zdjęć zwierzętom występującym wokół kampusu Aobayama. A są tam niedźwiedzie, stworzenia sarnopodobne i oczywiście mnóstwo owadów. Obowiązkowo były magazyny dla fanów kolei oraz modeli Gundamów – robotów z popularnego od wielu lat anime. Trochę zawiedzony byłem magazynami kulinarnymi – Japończycy uwielbiają jedzenie, przez co często wybór restauracji na kolację jest kluczowym punktem służbowego wyjazdu, ale wybór czasopism nie był powalający. Moją uwagę zwróciło, opatrzone angielskim tytułem, „Eating with Creativity”.

Najbardziej zaskoczyła mnie półka z czaspismami medycznymi. W księgarni dostępnych było wiele pozycji „profesjonalnych”, skierowanych do lekarzy. Był „Heart View”, były miesięczniki anestezjologiczne, chirurgiczne i wiele innych, których tytuły zapisane były po japońsku, co zmusiło mnie do ustąpienia. Obok leżały magazyny prawnicze (m.in. Jurist), a kawałek dalej architektoniczne, inżynieryjne i naukowe. Tu wybór był duży, szczególnie uwagę przykłuwały te pierwsze, z pięknymi okładkami. Wśród naukowych wypatrzyłem dość znane „Chemistry”, „Material Engineering” – to dziedzina, z której nasz uniwersytet jest najbardziej znany – a także „Die and Mould Technology”, czy „Civil Engineering for Life”. Wszystkie czaspisma były oczywiście w języku japońskim, nawet jeśli tytuł był angielski.

Ja stałem się jakiś czas temu szczęśliwym posiadaczem „Ramen Walker Miyagi”, wydawanego co roku przewodnika po barach z ramenem w naszej prefekturze.
Ramen1„Ramen Walker” zawiera opisy wybranych barów, ranking otwartych w ubiegłym roku restauracji i tych istniejących dłużej oraz kupony upoważniające do dodatkowego „czegośtam” w każdym z opisanych miejsc. Każdy bar ma zaznaczony typ makaronu jaki serwują, rozmiar porcji, bazę zupy oraz jej typ [nie do końca rozumiem ten podział, angielska wikipedia dzieli rameny pod względem typu na shio (sól) / shoyu (sos sojowy) / tonkotsu (kości wieprzowe) oraz miso (rodzaj pasty ze sfermentowanej soi), tutaj trochę skomplikowali sprawę]. Oprócz tego podana jest ogólna „ciężkość” potrawy, bo czasami zdjęcia są mylące. Przed chwilą gorączkowo poszukiwałem na telefonie zdjęcia ramenu z baru Oppeshan, który odwiedziliśmy zaraz po przyjeździe i wówczas gorzko tego żałowaliśmy, a obecnie wybrałbym się tam w każdej chwili – taka aklimatyzacja. Zdjęcia nie znalazłem, wrzucam więc jedynie link do menu Oppeshana.

Wracając do Ramen Walkera: świetna sprawa, pozostaje tylko odwiedzić ile się da z tych miejsc i czekać na kolejne wydanie!
Ramen2 Ramen3

Advertisements

5 thoughts on “Ramen Walker – przedstawiciel japońskich magazynów specjalistycznych

  1. Zacząłem pisać magisterkę w LaTeX’ie i kocham to on robi za mnie wszystko!

    A nie kupiłeś Sobie miesięcznika anestezjologicznego brzmi świetnie?!

  2. Hmm… Ja w Polsce spotkałam się z magazynami typowo branżowymi w kioskach i sklepach – w rodzinie mam osoby zaopatrujące się w czasopisma medyczne, a sama zaprenumerowałam takie odnośnie Linuxa. LaTeX też nie jest tutaj czymś obcym. Trzeba znaleźć inne miejsce i okaże się, że ten nasz mały lokalny „świat” wcale nie odbiega tak bardzo od innych miejsc 🙂
    Bardzo podoba mi się Twój blog. Życzę powodzenia w karierze i obyś kiedyś usłyszał słowa, o których piszesz w sekcji „o mnie”.

    • Dzięki! Ja w Polsce zbyt wielu nie widziałem, ale może także nie szukałem. Choć w sumie tu też nie szukałem, a jakoś się napatoczyło… Ciekaw jestem kto to kupuje i jaki mają nakład. Niby jest ich trzy razy tyle, co Polaków i mają sporo większą siłę nabywczą, ale nadal wygląda to podejrzanie.

      • Być może u nich nauka jest bardziej popularyzowana. Nawet ryzykuję stwierdzenie, że na pewno. W Empiku pewnych tytułów nie mamy co szukać. Szkoda, ale być może to się zmieni, bo w końcu świat idzie do przodu, więc my nie mamy wyjścia 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s