Japońskie kręcenie przy widmach

Gdy przez ostatnie kilka miesięcy japońska biologia molekularna dostawała baty za wybryki pani Obokaty, chemicy też przeżywali swoje małe dramaty. Powodem był zespół profesora Fukuyamy, znanego chemika-organika, działającego prężnie w syntezie totalnej. To dość specyficzna dziedzina chemii organicznej, w której badacze starają się otrzymać z prostych składników związki pochodzenia naturalnego, zazwyczaj o bardzo skomplikowanej strukturze. Zabawa to dość trudna, bo wymaga świetnej znajomości syntezy organicznej, doświadczenia w pracy z grupami zabezpieczającymi i nakładów na kosztowne katalizatory i odczynniki. Dziedzina ta cieszy się jednak ogromną estymą, szczególnie w Japonii. Pewnie trochę dlatego, że wymaga spędzania mnóstwa czasu w laboratorium, a to często jest tutaj dobrze widziane.

Na ale cóż takiego się stało? Nie, pracownicy i studenci labu profesora Fukuyamy nie powymyślali wyimaginowanych metod syntezy ani nie pofabrykowali wyników. A przynajmniej nie od podstaw. Otóż redakcja prestiżowego pisma Organic Letters zwóciła uwagę na pewne nieścisłości w wynikach analiz związków, które opisano w kilku artykułach w tymże czasopiśmie. Dotyczyły one wyników spektroskopii NMR – kluczowej techniki służącej do potwierdzenia struktury i czystości otrzymanego związku chemicznego. W dużym uproszczeniu to taki odcisk palca związku chemicznego, który praktycznie zawsze należy wykonać.

Okazało się, że przy wynikach analiz majstrowano i usunięto dodatkowe „linie papilarne”, pochodzące od rozpuszczalników i niektórych zanieczyszczeń. Więcej szczegółów można znaleźć tutaj, na stronie Chemical & Engineering News. Oczywiście zaraz posypały się podobne uwagi z innych czasopism i w krótkim czasie musiano poprawić ponad 20 artykułów z ostatnich kilku lat. Bez dłubania w szczegółach i rozprawiania jak bardzo niewłaściwie jest majstrowanie przy wynikach, które mają pokazać czystość naszego związku, czyli poniekąd potwierdzić kunszt naszej pracy, zwrócę uwagę na jedną rzecz: jak profesor tłumaczył całą wtopę dla C&EN:

“My impression is that some of my students who deleted minor peaks did not take seriously the idea that the spectroscopic data are important proof of the compounds’ purity,” Fukuyama says. “I myself have never manipulated the spectroscopic data or even dreamed that my students would do such a stupid thing.”

“Some professors told us that we should not trust students,” he says. “But having good relationships with coworkers and students is important to advance projects, and we want to trust them. From these NMR problems, we learned that it is rather risky to give 100% unconditional credibility to every student.”

To bardzo wygodne tłumacznie, które pozwala rozmyć winę tak, żeby sumarycznie nikt nie został nią obarczony. Jego wina była taka, że zaufał studentom i tak dalej. Czy to wiarygodna wymówka? Mnie nie do końca przekonuje. Po pierwsze, sprawa nie dotyczyła jednego albo dwóch studentów, tylko całej grupy, ktora opublikowała ten stos artykułów. Oznaczałoby to, że studenci przychodzili i odchodzili, a technika majstrowania przy wynikach migrowała od jednego do drugiego, z pominięciem kogokolwiek z pracowników uniwersytetu. Warto przy tym zwrócić uwagę, że w japońskich labach hierarchia jest bardzo istotna i zazwyczaj zanim się omówi wyniki z kimś równorzędnym, dyskutuje się je ze swoim przełożonym. Często relacja góra-dół jest silniejsza, niż relacje między studentami, co nam może wydawać się trochę dziwne, ale tak już mają.

Oczywiście skala nieprawidłowości nie jest ogromna, jak od czasu do czasu w artykułach z Chin, Indii czy Europy. Jednak od niektórych możemy wymagać więcej, prawda?

Zainteresowanym podobną tematyką (i nie tylko!) polecę blog ChemBark, regularnie aktualizowany Retraction Watch oraz równie świetny Just Like Cooking

Advertisements

3 thoughts on “Japońskie kręcenie przy widmach

  1. Adamie, NMR chyba nie można traktować jako „odcisku palca”? Chyba że jakieś bardziej skomplikowane pomiary NMR, bo ja się oczywiście zatrzymałem na jednowymiarowych 1H i 13C.

    • Andrzeju, masz rację – ale dlatego napisałem, że w dużym uproszczeniu. Bardziej chodzi o to, że jeżeli otrzymam jakiś związek, który jest znany, to porównuję mój H NMR ze znanym, i jeżeli jest zgodny, to mogę założyć, że to oczekiwany produkt. Oczywiście zawsze woda i ruchliwe protony wyskoczą inaczej, multiplety się podzielą lepiej lub gorzej, ale plus-minus są podobne 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s