W drodze do Kioto – Nara

Zanim napiszę cokolwiek innego – zapomniałem o ważnym okonomiyakowym fakcie: znajdujące się na nich zazwyczaj lekkie płatki suszonej ryby, zwane katsuobushi, pod wpływem ruchu gorącego powietrza nad daniem, a pewnie także i absorbowania wilgoci, poruszają się, jak gdyby posiłek był żywy i błagał o litość. Widać to tutaj.

Po nowoczesnej Osace przyszła kolej na odwiedzenie pozostałych must see z tego regionu – jako pierwsza wskoczyła nam do planu Nara. Zanim tam dotarliśmy, spojrzałem na mapę miasta; jakieś takie nie za duże. W dodatku wszystkie najważniejsze obiekty mieszczą się w jednym parku. Może przereklamowane, ale zobaczmy.

Pierwsza rzecz jaka na miejscu rzuciła nam się w oczy, to turyści. Nie za wielu, ale praktycznie sami biali. A my po naszym etnicznie homogenicznym Sendai (i całym dniu w kompletnie zjaponizowanym USJ w Osace!) tacy nieprzywyczajeni… Po dotarciu do parku napotkaliśmy słynne jelonki z Nary. Mieszkają sobie dziko w miejskim parku, co oznacza, że jeśli ktoś na nie poluje, to niezbyt skutecznie. Znane są z tego, że są słodkie, miłe, kłaniają się turystom i chętnie jedzą karmę, która jest sprzedawana w mieście. I rzeczywiście, jelonki grzecznie kręciły się w okolicy, dopóki Paulina nie kupiła karmy. Oczywiście nie było żadnego kłaniania, tylko frontalny atak, szarpanie i ugryzienie w brzuch, także zamiast powolnego taś-taś-taś-jelonki było sru karmą, żeby się jej jak najszybciej pozbyć. I jelonki znów sobie grzecznie chodziły, a ja z bezpiecznej odległości obserwowałem. I czekałem na kolejnego niczego nieświadomego turystę, którego zjedzą sarenki – tak jak poprzedniego.

Wcześniej wspominałem, że Kansai jest miejscem licznych „naj” obiektów i Nara ma tu swój solidny wkład. A mowa o Todai-ji, kompleksie świątynnym, w skład którego wchodzi Daibutsu-den, największa drewniana budowla na świecie.
DSC_9046 DSC_9049
W sumie wygląda normalnie, tylko jakby trochę przeskalowana w każdym wymiarze na plus. Wrażenie jest naprawdę mocne. Trzeba dołożyć do tego, że oryginalna konstrukcja została zbudowana w VIII w., a po zniszczeniu zrekonstruowana 300 lat temu – w mniejszej skali (z grubsza dwie trzecie oryginału). I nadal jej wymiary to prawie 50 x 60 x 50 metrów. Budynek mieści wykonany z brązu posąg Buddy – największy na świecie, ważący 500 ton i mający prawie 15 m wysokości. Ale że sam posąg świetnie widać na wikipediach i tak dalej, dla urozmaicenia cyknąłem jego mniejszego, też spoko, koleżkę.
DSC_9054
Nara jest miejscem zdecydowanie wartym zobaczenia – zwłaszcza, jeśli sprzyja pogoda.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s