O Tsukubie i przygodach z nią związanych

Dziś trochę o zaległej wyprawie do Tsukuby. To miasto zupełnie nowe; powstało w latach 70. zeszłego wieku w prefekturze Ibaraki, rzut beretem od Tokio, w najmniej interesującym kierunku. Co w Tsukubie się znajduje? Wszystko albo nic, zależy czego się szuka. Zostało zaplanowane jako Science City i rzeczywiście, znajduje się tam szereg instytutów badawczych. Do tego uniwersytet, trochę centrów handlowych i konferencyjnych i to tyle. Szerokie aleje, sporo zieleni – ale zupełnie sztucznie umiejscowionej – do tego pochmurna pogoda i podejrzana cisza. Przez cały czas czułem, że to miasto jest dziwnie puste, nawet mimo szwendających się gdzieniegdzie mieszkańców.

Miasto samo reklamuje się jako zielone, przyjazne mieszkańcom i o międzynarodowym charakterze. Ważne miejsce zajmuje zielona aleja, przebiegająca przez środek, z północy na południe. W ścisłym centrum wiedzie wiaduktami ponad ulicami, na całej jej długości wydzielona jest ścieżka rowerowa, co krok wyznaczona strefa robotów (albo coś mnie ominęło, albo miasto okrutnie zakpiło sobie z mieszkańców).

DSC_9464 DSC_9463 DSC_9459 DSC_9458 DSC_9457 DSC_9456

W kwestii międzynarodowości jedna z tablic poinformowała mnie, że w Tsukubie mieszka iluś tam mieszkańców z wielu (tu padła jakaś liczba, całkiem niezła, chyba ponad sto) krajów. Znaczy, że skutecznie ściągają wyrobników z krajów trzeciego świata.
Przy okazji napiszę o ciekawym, z polskiej persepktywy, laboratorium. W jednym ze znanych w całej Japonii instytutów, National Institute for Materials Science, pracuje grupa profesora Takeuchiego. Chemikom polecam zajrzeć, publikują ciekawe rzeczy. Ale ja nie o tym. Otóż w tej grupie pracuje także dr Nakanishi, który dość aktywnie współpracuje z Politechniką Warszawską. Regularnie przyjmuje praktykantów z Wydziału Inżynierii Materiałowej, zainteresowanych studiami doktoranckimi. Jak to wynalazłem? Przeglądając jakieś niedawne Nature Chemistry moje oko natrafiło na nazwisko p. Macieja Karnego, otoczonego gromadką nazwisk Japończyków. Zaciekawiony, sprawdziłem kim p. Karny jest. Okazało się, że nikim specjalnie znanym – proszę nie brać tego za obelgę – jedynie praktykantem, który przez jakiś czas bawił w Tsukubie. Fajnie.

Jak przy okazji wyszło na jaw, istnieje polsko-japoński program doktorancki, odbywają się także m.in. wykłady japońskich profesorów na Politechnice. We wrześniu natomiast, podczas warsztatów 2nd V4-JST Workshop on Advanced Materials, wśród zaproszonych gości był superważniak, niejaki profesor Aida, o którym już kiedyś wspominałem. Widać, że jakaś promocja jest, ale chyba nadal Japonia nie cieszy się u nas zbytnim wzięciem, jeśli chodzi o karierę naukową.

Sama zeszłotygodniowa konferencja, mimo faktu bycia międzynarodową, została zdominowana przez Japończyków z różnych zakątków kraju. Zaskakująco podczas sesji plakatowej nie wahano się dyskutować ze mną i z tego punktu widzenia było naprawdę owocnie. Wymieniłem kilka wizytówek, więc po powrocie napisałem maila do sympatycznego badacza, który podrzucił mi kilka dobrych pomysłów i zaprosił do odwiedzenia jego labu, gdy będę w pobliżu. W odpowiedzi otrzymałem entuzjastyczną wiadomość, której przekaz był taki: świetnie, podtrzymuję zaproszenie, jak przyjedziesz to koniecznie pójdziemy się napić. Kto śledzi trochę blogi o Japonii ten wie, że to kluczowy element zacieśnienia współpracy biznesowej i naukowej.

Z obowiązkowgo ponarzekania: organizatorzy niestety zaprojektowali identyfikatory z japońską miarą i widniało na nich nazwisko uczestnika oraz jedynie inicjał imienia. I znów: w japońskich warunkach to w zupełności wystarczy, w każdych innych już trochę mniej. Wśród studentów obsługujących konferencję spotkałem natomiast mojego znajomego, bardzo towarzyskiego Okadę-sana. W zeszłym roku był na wymianie we Francji i dość niechętnie wracał do japońskiego trybu pracy. Kolega jest natomiast miłośnikiem ramenu, pokazał mi więc jedną z najbardziej znanych Tsukubskich rameniarni, Aoi. Z obowiązkowym zdjęciem.

Photo 05-12-14 14 51 41Na zakończenie niusy z naszego zakątka Japonii: dziś padał pierwszy porządny śnieg, liczymy, że gdy zasypie szpary w oknach, po mieszkaniu nie będzie hulał wiatr. A we wtorek do Polski, pogrzejemy się trochę w mieszkaniach z centralnym ogrzewaniem.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s