Twarde lądowanie na Hanedzie

Pierwsze dni nowego roku spędziliśmy w powrotnej podróży do Japonii. O dziwo samolot z Warszawy do Dohy, odlatujący w Nowy Rok o 9 rano, był załadowany po brzegi i pasażerowie nie wykazywali oznak cierpienia po sylwestrowej nocy. Przesiadka w Katarze trwała 15 godzin i wykorzystaliśmy możliwość spędzenia tej nocy w mieście, w hotelu opłaconym przez przewoźnika. Krótka przygoda w Katarze była warta opisania w najbliższej przyszłości.
Dziś rano zapakowaliśmy się do samolotu lecącego do Tokio Haneda. Również był wyładowany, tym razem Japończykami. Dzięki temu było cicho, spokojnie i nikt nie szturmował toalet w trybie ciągłym. Mój skośnooki sąsiad trochę wypił i zdobył się na odwagę zapytania czy lecę do Japonii na wakacje, niestety moja odpowiedź negatywna zbiła go trochę z tropu. Próbowałem go dopytać o jego wyjazd (był na noworocznej wspinaczce na Kilimandżaro), ale alkohol szybko wyparował i już niewiele z niego wydusiłem.
Lot z Dohy jest jednym z ostatnich w ciągu dnia, więc kiedy po odprawie paszportowej, zebraniu bagażu i przejściu przez cło system wypluł nas na halę przylotów, było już za późno, żeby dotrzeć do Tokio za rozsądne pieniądze – tzn. z wyłączeniem taksówek. Tak czy kwak nie zdążylibyśmy na ostatni pociąg do Sendai, ani nawet na ostatni nocny autobus, wiec został nam nocleg na lotnisku.
Na szczęście nie byliśmy pierwszymi, setnymi, ani nawet dziesięciotysięcznymi w historii tego portu lotniczego postawionymi przed taką sytuacją i lotnisko jest na to przygotowane. Są punkty ładowania urządzeń elektrycznych, są całodobowe knajpy i sporo wolnych ławek/foteli. No i noworoczna iluminacja nie jest gaszona na noc, więc można sobie pospacerować. A potem skiknemy pierwszym pociągiem do centrum i złapiemy autobus do Sendai, który od shinkansena jedzie sporo wolniej, ale jest też sporo tańszy.
A spóźnione życzenia noworoczne dla czytelników to: zdrowia, determinacji w realizacji swoich celów i wielu dobrych (szeroko pojętych) okazji!

/home/wpcom/public_html/wp-content/blogs.dir/091/49462222/files/2015/01/img_2008.jpg

Reklamy

4 thoughts on “Twarde lądowanie na Hanedzie

  1. A ciepło przynajmniej na lotnisku??:p świąteczna iluminacja…to oni obchodzą święta czy po prostu światełka im sie podobają ?:p

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s