O stypendium MEXT, azotku galu i co ma do tego Polska.

Na początek zajawka ważnego planu na najbliższy czas. Zbliża się czas przygotowań do aplikacji na kolejną edycję stypendium japońskiego Ministerstwa Wszystkiego i chciałbym trochę spopularyzować temat oraz zachęcić potencjalnych kandydatów do spróbowania swoich sił. W tym celu planuję trochę przybliżyć warunki stypendium, opisać jak wygląda procedura, a także na co powinni zwracać uwagę aplikujący studenci kierunków przyrodniczych i ścisłych. Zapraszam zainteresowanych do śledzenia nowości.

Zostając w temacie japońsko-naukowym, niebawem uniwersytet Tohoku odwiedza zeszłoroczny noblista z fizyki, Shuji Nakamura, którego ostatnie gorzkie komentarze pod adresem japońskiego systemu edukacji oraz sposobu wynagradzania twórczych pracowników w japońskich firmach krążyły tu i ówdzie po internetach. W największym skrócie, pan Nakamura pracując dla japońskiej firmy Nichia opracował oparte na azotku galu diody emitujące silne niebieskie światło. Dostał za to z grubsza nic, potem trochę się poprocesował, dostał coś (8 milionów dolarów) i dał dzidę do USA. Na ScienceMagazine można trochę doczytać. Zacytujmy fragment: On the benefits of winning a Nobel Prize: „I don’t have to teach anymore, and I get a parking space. That’s all I got from the University of California.”

Ale: jak ktoś trochę tego, to już kojarzy, że azotek galu to działka, w której Polacy też trochę mieszali. Tu należy wspomnieć o firmie Top GaN, moich eks-sąsiadach, a także o mniej znanych Ammono. Tych ostatnich odwiedził w Warszawie w 1999 roku wspomniany już pan Nakamura, dzięki czemu rozpoczęli polsko-japońską współpracę. Doczytać można w odrobinę już nieświeżym artykule z IEEE Spectrum. Historia ciekawa, ale nie wiem jak sprawa wygląda w chwili obecnej. Natomiast jeden z panów z Top GaN odwiedził Sendai tej jesieni przy okazji odbywającego się na naszym uniwersytecie sympozjum azotkogalowego, z którego z kolei nam udało się pozyskać odrobinę niewykorzystanego piwa. I tak historia zatoczyła prawie-koło.

No i tak. Jeżeli znów było zbyt naukowo, to przepraszam i obiecuję, że w niedalekiej przyszłości stworzę coś bardziej lajtowego. We wtorek odwiedzamy nasz przyszły (odkwietniowy) uniwersytet, postaram się popstrykać trochę zdjęć i zaniechać merytorycznego komentarza.

A dla niedzielnego relaksu polecam posłuchanie Tales from Topographic Oceans.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s