Szybki rzut oka na Sapporo

Coroczny zimowy festiwal w Sapporo to atrakcja, którą zawsze kojarzyłem z wieczornych Wiadomości. Podczas tego tygodnia prezentowane są rzeźby ze śniegu lub lodu, przygotowane przez amatorów, wielkie koncerny, japońską armię i ochotnicze zespoły z różnych miejsc na ziemi, włączając Hawaje. Na głównej alei Sapporo (a także w mniejszej uliczce nieopodal) wystawione są dziesiątki śnieżnych konstrukcji, a odwiedzający z wielu zakątków globu mogą zjeść gorące kare suupu (znana na całą Japonię wersja kare raisu pod postacią zupy z ryżem, oczywiście serwowanych osobno), napić się amazake (słodki, prawie bezalkoholowy napój przypominający w smaku nihonshu, czyli to, co Polacy i Amerykanie nazywają sake), kupić sprzedawane przez słomianowłose Rosjanki matrioszki i ogrzać ręce lub stopy jednorazowymi ogrzewaczami.

Z ciekawości w tym roku wybraliśmy się i my, decydując się na dobę z-niedzieli-na-poniedziałek, aby zminimalizować czas nieobecności w pracy, a jednocześnie uniknąć stratowania przez hordy Japończyków, Chińczyków i Rosjan. Niedzielne popołudnie nie przywitało nas dobrą pogodą, gdyż w tym czasie w Sapporo padał deszcz – co w środku lutego jest zjawiskiem bardzo niespodziewanym. Na szczęście humor dopisywał, podtrzymywany przez miły hostel, smaczny lokalny miso ramen i ogólną ciekawość zobaczenia nowego miejsca.

Wśród lodowo-śniegowych (kapiących niestety w deszczu) dzieł sztuki wyróżniały się trzy specjalne podzbiory. Pierwszy, jednoelementowy, to pokazana w tym roku konstrukcja starwarsowa, z Darth Vaderem i szturmowcami, najpewniej powiązana ze spodziewanym nowym filmem z tej serii. Nie wiem jak bardzo japońska armia utożsamia się z zaprezentowanymi bohaterami, ale podobno miała w stworzeniu tego dzieła swój znaczący udział.
DSC_9486 DSC_9487

Druga kategoria to rzeźby reklamowe, stworzone na zlecenie wielkich japońskich kompanii. Swoją obecność zaznaczyli mocno producenci alkoholu, z piwnym Sapporo na czele. Co ciekawe, w deszczu te korporacyjne wytwory ucierpiały mniej, niż te stricte artystyczne.
DSC_9483 DSC_9484

Ostatnia kategoria „specjalna”, to międzynarodowy konkurs, w którym udział wzięło około dziesięciu drużyn. Ku naszemu zaskoczeniu Polska była także reprezentowana, walcząc z takimi lodowymi potęgami jak Hawaje, Tajlandia, Włochy czy Korea Południowa. Jury konkursu doceniło kreatywność zespołu znad Wisły, który w przewrotny sposób sparafrazował śniegowo klasyczny cytat o kamieni kupie, i nagrodziło Polaków wysokim, czwartym miejscem.
DSC_9489 DSC_9491 DSC_9493
(Oczywiście niewykluczone, że zaprezentowana na powyższym zdjęciu postać rzeźby nie jest postacią pierwotną – ale któż to wie)

Spośród innych konstrukcji uwagę zwracała nieśmiertelna Sazae-san z rodziną. To taki japoński animowany Klan, nadawany wieki przed Modą na Sukces, który wszyscy znają, ale nikt się nim specjalnie nie interesuje. Niektórzy utrzymują, że cotygodniowy odcinek Sazae-san działa jak naturalny zegar dla organizmów żywych, podobny porom roku w Europie.
DSC_9494

Nie mogło się oczywiście obyć bez koncertu na żywo, podczas którego jakieś dziewczę w krótkiej spódniczce piszczało coś do mikrofonu, a zgromadzeni na widowni japońscy młodzieńcy w typowo japoński sposób wymachiwali świecącymi pałkami.
DSC_9496

Poniedziałek zaskoczył nas słoneczną pogodą, porządnie zmrożoną breją z dnia poprzedniego na ulicach, a także mroźnym wiatrem. W takich warunkach zdecydowaliśmy się wybrać spacerem na skocznię narciarską Okurayama, na której skakali Fortuna, Małysz, Stoch, a także miejscowa legenda, Noriyaki Kasai. Oddalona trochę od centrum skocznia przyciągnęła w poniedziałkowy poranek turystów, ale niezbyt licznych, a w dodatku japońskiej narodowości, dzięki czemu mogliśmy sobie spokojnie wjechać wyciągiem na górę i w ciszy i spokoju poobserwować okolicę i panoramę miasta. Wjeżdżając na górę zauważyłem, że po stronie przeciwnej, niż siedzą sędziowie, na zeskoku znajdują się znaczniki dystansu. Jeśli więc podczas oglądania konkursu jesteście zaskoczeni, jak precyzyjnie komentatorzy oceniają odległość skoku, skoro wy ledwo co dojrzeliście że skoczek wylądował, to wiedzcie, że oni widzą więcej. Jest nawet oznaczony punkt K, na wypadek, gdyby któryś z sędziów zapomniał co to za skocznia.

DSC_9509 DSC_9511 DSC_9522DSC_9523 DSC_9527
O, tu po lewej widać Morze Japońskie!DSC_9529 DSC_9530

I na koniec jeszcze garść zdjęć ogólnych:
DSC_9532 DSC_9534 DSC_9535 DSC_9536 DSC_9537 DSC_9538

Advertisements

3 thoughts on “Szybki rzut oka na Sapporo

  1. Ale żeś napstrykał!
    Co do rzeźb – aż dziwne, że Lucasfilm czy inne takie nie czepia się o prawa autorskie.

  2. Nie bój pupy, jest Lucasfilm approved. Japończycy nie zrobiliby nic co narusza prawa autorskie. Dostają nawet drgawek na widok własnoręcznie wykonanej koszulki heloł kitty.

  3. Pingback: Jak przetrwać japońską zimę? | Katahira 2-1-1

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s