Przeprowadzka – prawie zakończona

Ostatni tydzień obfitował w różnorakie atrakcje, głównie natury wysyłkowo-transportowej. Udało nam się przetestować dwie formy przeprowadzki spośród licznych, wymienionych w poprzednim odcinku. Jak poszło? Czytajcie dalej!

Na pierwszy rzut poszło przewiezienie rzeczy Pauliny do nowego mieszkania, znajdującego się względnie nieopodal. Jako środka transportu użyliśmy kei-trucka Suzuki Carry, wypożyczonego za rozsądne pieniądze; kierował mój dobry kolega z labu.

Przede wszystkim udało nam się z pogodą. Było ciepło i słonecznie, w sam raz na wycieczkę ciężarówką. Gdyby zaczęło padać, przeprowadzka nie skończyłaby się radośnie, bo nasz Suzuki nie miał zadaszenia paki. Wyrobiliśmy się w dwa kursy, a podczas podjazdu pod górę tylko raz zgasł silnik. Pomądrzyłbym się, że nie podjeżdża się pod stromy podjazd na „trójce”, ale wiem, co się zazwyczaj dzieje z zanadto filozofującymi w trasie pasażerami. W sumie było ekstra, niedrogo i wesoło, więc jeśli ktoś, kto to kiedyś przeczyta, będzie wahał się nad sposobem przeprowadzenia swojego dobytku w Japonii, to śmiało polecam kei-trucka i trochę samodzielnej szarpaniny z gratami.

Przeprowadzka-2 Przeprowadzka-4 Przeprowadzka-8 Przeprowadzka-9

Trochę większych problemów spodziewałem się z wysłaniem swoich dóbr do Tokio. W końcu samodzielne zorganizowanie paczek i nadanie ich, znacznie tańsze, niż skorzystanie z firmy przeprowadzkowej, musiało być okupione jakimiś dodatkowymi trudnościami. Ale poszło nadzwyczaj gładko. No, prawie.

Przede wszystkim okazało się, że zamiast zamawiania odbioru paczki z domu (w cenie usługi), można nadać ją samemu w konbini. Wygodne, bo można wysyłać po jednej, o której się chce godzinie, a najbliższy Sunkus jest ze sto metrów od nas. Najpierw wybadałem, czy da radę wysłać największy rozmiar (160 saizu, czyli suma wymiarów do 160 cm i do 25 kg wagi). Pytam pana, czy można tu nadawać Yamato Takkyubin. Słyszę – tak. Więc upewniam się, że rozmiar 160 też. Pan się chwilę zawahał, ale potwierdził. I za kilkadziesiąt minut dostał cztery wielkie kartony, które, z braku miejsca, po przyjęciu musiał składować za ladą.

Kłopot sprawił rower. Złożyłem go ładnie na ile się dało, także zewnętrzne wymiary definiowała głównie rama. Niestety, i w konbini, i na poczcie nie przyjęli go, bo przekraczał dozwolone wymiary o 10-20 cm. Także jeszcze jego los nie jest przesądzony, aczkolwiek mam plan awaryjny.

FullSizeRender-6Wysyłanie paczki z Yamato Kuroneko jest dziecinnie proste, szybkie i stosunkowo niedrogie, ale kłopotem jest to, że rozmiar limitują wymiary, a nie waga. To, zdaje się, na odwrót, niż w Poczcie Polskiej. Ale za to paczkę z Yamato można wysłać w wersji chłodzonej (w sam raz dla mięs i niepasteryzowanych nihonshu w lato), jest też wybór kartonowych opakowań dla butelek wina i nihonshu, są specjalne kartony na sprzęt elektroniczny… I to wszystko w rozsądnej cenie, profesjonalnie.

Dobra, kończę pisać, zawijam komputer w folię i żegnam się z labem. Jutro rano – kierunek: Tokio! (niezbyt szałowo, bo autobusem, po taniości).

Advertisements

One thought on “Przeprowadzka – prawie zakończona

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s