Nowa okolica na pierwszy rzut oka

To dobra pora na przeniesienie się do Kanagawy. W Sendai jeszcze było chłodnawo, a tu właśnie kwitną wiśnie. I póki co nie trzeba kombinować z ogrzewaniem, przynajmniej do kolejnej zimy.

Przez pierwsze dwa dni nie było jeszcze nikogo w labie, więc można było poświęcić je na rozpakowanie, zwiedzenie okolicy, zorientowanie się w okolicy i odwiedzenie urzędu dzielnicy. Trzeba się przemeldować, wyrobić nową kartę ubezpieczenia zdrowotnego itd. Ale proces jest prosty i niezbyt czasochłonny, tyle że po japońsku.

Oprócz poszukiwania supermarketu, optymalizacji dojścia do stacji (w dwóch zmiennych, czasowej i estetycznej) i innych czynności właściwych przeprowadzającym się w każdym kraju, musiałem rozszyfrować jeszcze wyrzucanie śmieci. Jak segregować, w jakie dni i gdzie – to akurat proste, w końcu dostałem szczegółowy poradnik, podobny zresztą jak w Sendai. Trudność sprawiło ustalenie w czym wyrzucać. Przed przyjazdem do Japonii sprawa była jasna: w plastikowej torbie. Na miejscu trochę się to skomplikowało (jak już kiedyś opisywałem), bo pojawiły się specjalne worki, w których cenę wliczony był koszt zagospodarowania odpadów. Rozsądne, dopóki ludzie stosują się do zasad.

W najbliższym supermarkecie, przy mojej stacji kolejowej, zlokalizowałem półkę z akcesoriami tego typu, kupiłem worki – ALE! Był tylko jeden typ. Nie dwa osobne, na plastiki i na śmieci do spalenia, do czego przyzwyczaiło mnie Sendai. Ale z opisu na worku wynikało, że tak ma być. Wykrycie takiej anomalii uśpiło moją czujność i udałem się z zakupem do domu. Jednak po drodze skojarzyłem, że każdego dnia pieszo przekraczam granicę dwóch miast, Yamato i Sagamihary, a worki zakupione w Yamato są przeznaczone do śmietników zlokalizowanych w Yamato i kropka. A co z Sagamiharą? Otóż wygląda na to, że w Sagamiharze nie ma specjalnych worków na śmieci. Kto płaci za zagospodarowanie odpadów? Wszyscy, tylko po równo.

No dobrze, ale zrobiło się bardzo śmieciowo, a moja okolica to naprawdę ładne miejsce. Jest cicho, ładnie i spokojnie, przynajmniej dopóki nie wystartują z bazy Atsugi amerykańskie lub japońskie samoloty. A że nie latają w nocy, to nie sprawia mi to problemu. W okolicy dominuje niska zabudowa, w większości domki jednorodzinne, tylko wokół węzła transportowego Sagami-Ono wywalono drapacze chmur, apartamentowce i centra handlowe. Poniżej trochę zdjęć z ostatnich spacerów.

TITech_April_2015-1 TITech_April_2015-2 TITech_April_2015-3 TITech_April_2015-4 TITech_April_2015-5 TITech_April_2015-6 TITech_April_2015-7 TITech_April_2015-8 TITech_April_2015-9
TITech_April_2015-10 TITech_April_2015-11 TITech_April_2015-12 TITech_April_2015-13 TITech_April_2015-14 TITech_April_2015-15 TITech_April_2015-16 TITech_April_2015-17 TITech_April_2015-18 TITech_April_2015-19Sieć elektryczna godna kraju azjatyckiego 🙂

Advertisements

3 thoughts on “Nowa okolica na pierwszy rzut oka

  1. Adamie, Adamie, nie da się optymalizować po dwóch zmiennych! A poza tym urocze miejsce, wiśnie zasilane prądem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s