Ciekawostki z japońskiej poczty

Jedną z moich ulubionych japońskich usług jest poczta. Oczywiście, jest mnóstwo bardziej ekscytujących rzeczy niż wysyłanie listów, ale japońska poczta łączy w sobie profesjonalizm, szeroki wachlarz usług, czasem odrobinę egzotycznych, oraz niską cenę. A ja takie połączenia lubię.

JP Post, czyli japoński główny operator pocztowy, to gigantyczne przedsiębiorstwo, dostarczające także usługi bankowe oraz ubezpieczeniowe. Jakiś czas temu próbowano je sprywatyzować, ale z nieznanego mi powodu nie dokończono tego procesu.

W Japonii istnieje wiele niedużych banków lokalnych. Przykładowo, widoczne w Sendai Tohoku Ginko, Iwate Ginko, Yamagata Ginko czy 77 Bank są praktycznie nieobecne w Tokio. Należący do JP Post bank jest jednym z tych, które funkcjonują na obszarze całego kraju. Jeśli więc mamy w nim konto, to możemy dobrać się do zdeponowanej gotówki od Okinawy po Hokkaido.

W tym miejscu muszę wspomnieć o dość istotnej różnicy w bankowym systemie japońskim i polskim. Nie znajdziemy to wygodnego numeru rachunku bankowego, jak w systemie IBAN. Każdy rachunek opisany jest przez nazwę banku, nazwę oddziału, typ rachunku i numer rachunku (wewnątrz wybranego oddziału). Nie jest to z założenia gorsze rozwiązanie, ale jeśli nie wiem jak przeczytać nazwę oddziału (bo jest po japońsku :D), to nie przelejemy na dane konto pieniędzy. Bo przelewy – jak już wcześniej pisałem – robimy nie przez internet, a przy pomocy bankomatu. Gdy przy bankomacie dochodzimy do momentu podania nazwy banku lub oddziału, powinniśmy wybrać pierwszy znak czytania nazwy. Ale że język japoński jest jaki jest, to nie jest to proste dla cudzoziemca. Przykładowo: w danych do przelewu mamy podany bank o nazwie 七十七銀行. Pierwszy znak czyta się shi, o czym możemy się przekonać wchodząc na zalinkowaną stronę na Wikipedii, ewentualnie przeskakując następnie na angielską wersję hasła. Po jego pełnej nazwie podane jest czytanie i rzeczywiście: pierwszy znak czytania to し, czyli shi. Ale wśród opcji na ekranie bankomatu nie będzie ani zalfabetyzowanego shi, ani し, bo zazwyczaj wyświetlane są znaki drugiego sylabariusza, katakana. Więc prawidłowym wyborem będzie シ. Bez podstawowej znajomości języka japońskiego ani rusz.

Ale bank bankiem, a ja o poczcie chciałem. Wysłanie listu to prosta sprawa, zupełnie jak w Polsce. No, może jest jedna pułapka: jeśli wysyłamy kopertę zwrotną, z nadrukowanym już adresem, to zawsze będzie tam 行 (czyli „do …”). Dobrym zwyczajem jest ostatni znak skreślić i dopisać 御中 które znaczy z grubsza to samo, ale jest grzeczniejsze.

Wysłanie paczki krajowej też nie wymaga nadludzkich zdolności. Możemy za to wybrać różne jej typy: oprócz zwykłej, jest też chirudo, czyli chilled (schłodzona), gorufu/sukii (dla sprzętu sportowego), lub kuukou, czyli w wersji z dostarczeniem na lotnisko. Pierwsza z nich doskonale nadaje się do przesyłania mięsa lub alkoholu. W przypadku tego drugiego: dostajemy paczkę, otwieramy i od razu spożywamy. Poczta oferuje też różne opakowania. Oprócz standardowych kartonów i kopert wyściełanych folią bąbelkową, możemy użyć kartonu w kształcie graniastosłupa foremnego trójkątnego (nie odpowiadam na pytanie: w jakim celu?), kartonów na jedną lub dwie butelki wina lub sake, pokrowca na narty albo pokrowca na torbę o wdzięcznej nazwie bosuton baggu kabaa. Ekstra, nie?

Paczka zagraniczna sprawia zazwyczaj więcej kłopotów. Bo może być ekspresowa (EMS), lotnicza, morska albo mieszana (SAL, czyli ekonomiczna poczta lotnicza. Chyba kawałek leci, a kawałek jedzie po ziemi, ale ciężko powiedzieć czym w praktyce różni się od lotniczej). A do tego może być małą paczką, która ma swój osobny cennik. I jeśli pan na poczcie jest niezbyt uprzejmy (właściwie to bardziej pasuje nieuprzejmie neutralny), a nadawca nie orientuje się w ofercie, to może się zdarzyć, że nadanie będzie kosztowało trzy razy więcej niż by mogło, a będzie jechać dłużej.

Ostatnio znalazłem materiały mające ułatwić zagranicznym studentom korzystanie z usług pocztowych. Tu jest praktyczny poradnik dla zagranicznych studentów, w którym odpowiedziano na często pojawiające się pytania. Są też krótkie pocztowe rozmówki, które wzbudzają jednak moje wątpliwości. Bo o ile nieźle pełnią funkcję małego słownika, to w konwersacji pomagają niezbyt.

Przykład:
post

Na pytanie o zabronione przedmioty oczywiście międzynarodowo nerwowo kręcimy głową. Ale załóżmy, że słyszymy shosho omachi kudasai. Opcje są dwie –  rozumiemy albo nie. Jeżeli rozumiemy, to rozmówki nam są nie potrzebne i nawet do nich nie zaglądmy. Jeżeli nie rozumiemy, to patrzymy do naszych rozmówek i nie rozumiemy dalej, bo nie ma podanych czytań japońskich wersji 😀

Także tego. Nie ma ideału.

A, jeszcze na koniec: powszechnie używane przy pisaniu adresu logo japońskiej poczty wygląda tak: 〒

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s