O wożeniu się po Japonii – część pierwsza

Przy okazji odwiedzin, jakie mi zgotował los (i młodszy brat), miałem kilka okazji popojawiać się w miejscach z kategorii „turystyczne” oraz pojeździć trochę po okolicy. Wizyta na tarasie widokowym w Tokyo Metropolitan Government Building w Shinjuku zaowocowała spotkaniem dwóch grupek Polaków w przeciągu 10 minut. To mi dało do myślenia, że przecież zbliża się szeroko pojęty sezon wakacyjny i może warto dodać jakieś porady podróżnicze. Całkiem niedawno dotarło do nas pytanie o podróżowanie nocnymi autobusami, więc dziś trochę skomentuję sposoby poruszania się wzdłuż Japonii na dalekich dystansach.

Autobusy są, obok pociągów i samolotów, głównym sposobem śmigania w różne zakątki Japonii. Oczywiście brzmi to banalnie, ale skojarzmy, że łatwość podróżowania po Japonii jest silnie anizotropowa. Po pierwsze wyspy, po drugie podłużny kształt i po trzecie góry przez środek. Więc każdy z tych środków nadaje się trochę inaczej do różnych rodzajów podróży. Ale równowaga w środowisku jest zaburzona, bo zagraniczni turyści mogą skorzystać z potężnego lifehacka. A nawet dwóch, bo jest Japan Rail Pass i JR East Pass. Zacznę więc od kolei.

Koleje japońskie są świetnym środkiem transportu do podróżowania wszerz i wzdłuż Japonii na krótkich, średnich i umiarkowanie długich dystansach. Linie kolejowe są dobrze rozwinięte zarówno wzdłuż, jak i w poprzek kraju. Sieć superekspresów shinkansen roztacza się głównie wzdłuż kraju. Można nimi dojechać od Kagoshimy na południu wyspy Kyushu do Aomori na północy głównej wyspy Honshu. Już od przyszłego roku będzie można wskoczyć nawet na południe Hokkaido, do Hakodate. Od głównego ciągu kolejowego odbijają krótsze linie poprzeczne: z Tokio do Niigaty, Nagano i Kanazawy, a w północnej części do Yamagaty i Akity. Z pewnością podróż pociągiem pędzącym przez wiadukty i tunele z prędkością 320 km/h jest jedną z atrakcji przyciągających turystów do Japonii. Jednak cena takiej przyjemności jest dość wysoka. Zwłaszcza biorąc pod uwagę kształt Japonii. Jeżeli chcielibyśmy się przedostać z jednego końca shinkansenowej sieci na drugi, czyli z Kagoshimy do Aomori, to w 11 godzin możemy przeciąć 2180 km pięknej japońskiej ziemi i zapłacić za to 42590 jenów, czyli zgodnie z dzisiejszym kursem 1266 zł. A za tyle można teraz upolować bilety lotnicze z Warszawy do Tokio przez Istanbuł.

Będąc zagranicznymi turystami możemy wydać 68% tej kwoty na 7-dniowy Japan Rail Pass i zrobić tę trasę siedem razy, nie płacąc nic więcej. Tak Japończycy dbają o turystów. W cenie biletu możemy jeździć przez 7 kolejnych dni (są też wersje 14 i 21-dniowe) po całej Japonii prawie wszystkimi kolejami należącymi do grupy JR od świtu do nocy.

Alternatywnie można nabyć JR East Pass, który pozwala wybrać 5 dni w przeciągu 2 tygodni i podróżować po północnej części Japonii na podobnych zasadach. Oprócz nieco wygodniejszej formy wyboru dni, ten bilet jest tańszy (22000 jenów). A zwraca się błyskawicznie.

No ale okej, pomęczyliśmy trochę superdrogie superekspresy, szczegółowo opisane we wszystkich przewodnikach i na wielu stronach internetowych, ale są też pociągi lokalne. Ich sieć, przy danej górzystości, jest zadziwiająco gęsta, a oprócz największych operatorów z grupy JR, są też liczni przewoźnicy prywatni. W sensie takim, że sami sobie te trasy, z emisji akcji, zbudowali. Podróże „normalnymi” JR-ami są około połowy tańsze, niż shinkansenami, a inni przewodnicy liczą sobie zazwyczaj jeszcze mniej. Oczywiście czas podróży wydłuża się znacząco, ale przy ładnej pogodzie podróż przez pola i góry rekompensuje widokami niewygody jazdy. Jest też więcej szans na obserwacje tubylców, jako że pasażerowie zmieniają się znacznie częściej i zazwyczaj siedzą frontem do nas.

Dla miłośników kolei wszelakiej, a także dla cudzoziemców, którzy przebywają tu dłużej (ponad 90 dni, nie na wizie turystycznej) i nie należy im się JR-owy superbilet, godną propozycją jest seishun 18 kippu – wydawany trzy razy w roku, w okresie wakacji letnich, zimowych i wiosennych. Za 11850 jenów otrzymujemy 5 wybranych dni nielimitowanych podróży pociągami osobowymi po całej Japonii. Oczywiście ani to szybkość, ani wygoda shinkansena, ale wierzę, że wśród Czytelników jest wielu takich, którzy docenią uroki powolnej, bogatej kulturowo podróży.

W Japonii są też pociągi nocne. A właściwie są jeszcze, i to dwa czy trzy, bo w miarę rozwijania linii ekspresowych oraz połączeń lotniczych ich sieć zanika. Pociągiem nocnym można na przykład śmignąć z Tokio do Sapporo. Taka podróż trwa 19 godzin (od 16.20 do 11.15) i kosztuje od 26900 jenów. Lokalnymi pociągami, wyjeżdżając o 16.35 i przesiadając się kilka (no dobra, dziesięć) razy możemy dotrzeć do Sapporo już o 20.49 następnego dnia (ponad 28 godzin, z kimą na ławce na dworcu w Sendai ^^) w podobnej cenie.

Więc to już trasa na samolot. O czym w najbliższym czasie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s