O wożeniu się po Japonii – część druga

Po zeszłotygodniowych pociągach dziś będzie trochę o samolotach i autobusach dalekobieżnych.

Wśród autobusowych przewoźników ogólnokrajowych króluje Willer Express. Charakterystyczne różowe autobusy łączą najważniejsze miasta w całej Japonii, od Aomori na północy, do Fukuoki na południu. Oprócz miast istotnym punktem docelowym jest także podtokijski Disneyland (dizunii-rando).

Autobusy kursują zarówno w ciągu dnia, jak i w nocy. I ta nocna podróż stanowi przewagę nad ekspresowymi pociągami, bo o ile rzeczywiście shinkansenem jest generalnie szybciej, to pierwsze pociągi ruszają (dopiero?) około szóstej rano. Z Sendai do Tokio (350 km) najwcześniejszy pociąg dociera o 08:07 (po 91 min), więc jeżeli mamy umówione spotkanie przed 8:30, to należy udać się do miasta dzień wcześniej i przenocować gdzieś w hotelu. Autobusem, wyruszając koło północy, będziemy przed 6:00, zostanie jeszcze czas na spokojne śniadanie, pożulenie w parku w Shinjuku i w dodatku wyjdzie sporo taniej.

Jeżeli jedziemy dalej, np. z Sendai do Nagoi (w sumie 718 km), pociągiem, przesiadając się w Tokio, na miejsce dotrzemy najwcześniej o 10:01 (po 205 min). Autobusem nocnym nie zrobimy tej trasy na raz, a i pierwszym samolotem dotrzemy dopiero po 11:00. W takim wypadku, o ile nie ciśnie nas wczesne spotkanie, najlepiej wybrać pociąg.

No ale dobrze, tak żongluję odległościami i czasami, ale jakie zalety ma autobus, oprócz możliwości jazdy w nocy? Otóż tak: dojeżdża bezpośrednio do Disneylandu, to raz 😉 Ale serio: przede wszystkim jest tańszy. Ceny zależą od pory, dnia i ilości wolnych miejsc, ale z Sendai do Tokio możemy pojechać już za 2500 jenów. Zazwyczaj w przypadku podróży w piątek w nocy (czyli w takim swoistym szczycie) kosztuje to ok. 5000 jenów, ale to i tak połowa tego, co pociąg. W dodatku autobus jest wygodniejszy dla osób z dużym bagażem. Shinkanseny mają bardzo niewiele miejsca na duży bagaż: tyle co za siedzeniami w ostatnim rzędzie wagonu. Jeżeli tam będzie wszystko zajęte, to albo trzymamy walizy przy nogach, albo na półce nad głową, ale ta rozmiarem nie grzeszy. A do autobusu wrzucimy wszystko. Mi w tym roku udało się przewieźć jednocześnie rozłożony rower i walizkę. Co prawda w regulaminie przewozu jest, że rowerów nie przyjmują, ale z moją zafoliowaną ramą i zdemontowanymi kołami pan kierowca nie robił kłopotu. No co, części rowerowych nie przewiozą?

Rezerwacja autobusów jest bardzo prosta. Strona przewoźnika jest dostępna w zrozumiałym angielskim, można płacić kartą kredytową. Wybieramy cel i godzinę podróży, typ autobusu i gotowe. A, właśnie: dostępne są różne klasy autobusu. Oprócz podstawowej wersji, która oferuje zazwyczaj WiFi, gniazdko elektryczne, prosty system multimedialny i kopułę do zasłonięcia głowy podczas snu, możemy też wybrać autobus z mniejszą liczbą siedzeń, bardziej przestronny i z bardziej odchylanymi siedzeniami. W dodatku jadąc autobusem nie musimy się szarpać z dużym bagażem na stacji. O ile na peronach zazwyczaj są windy, to w labiryncie podziemnych korytarzy łączący różne sekcje stacji (lub nawet sąsiadujące stacje innych linii) ciężko zlokalizować podjazdy/windy. A jak już są, to czasem trzeba sporo nadrobić drogi. Ja rozumiem, że brzmi to śmiesznie w kontekście supernowoczesnej Japonii, ale podziemne linie metra czy kolei budowano po kolei (^^) i często 30 metrów korytarza trzeba było puścić metr wyżej, niż jego pozostałą część.

No, a co z samolotami? W Japonii działają różni przewoźnicy niskokosztowi, stosunkowo niedrogie loty oferuje też pełnowartościowa ANA czy JAL. Oczywiście trzeba rezerwować z zapasem czasu, ale ceny bywają świetne. Z Sendai do Osaki (jakieś 625 km lotem, 910 km po ziemi) można zrobić niskokosztowym Peachem za 11000 jenów w obie strony. Czyli tyle, co shinkansen do Tokio w jedną stronę. Z dobrych biznesów: udało mi się polecieć z Nahy (głównego miasta Okinawy) do bajecznego Ishigaki (na południowym krańcu Okinawy) za ok. 2500 jenów w jedną stronę, choć już tych lotów dostępnych nie widzę. Generalnie samoloty są jedynym sensownym sposobem dostania się na południowe wyspy, a także na Hokkaido, oraz podróżowania na dalekich dystansach (>800 km).

Koneserzy kolei mogą udać się na Hokkaido także przez słynny pięćdziesięcioczterokilometrowy tunel Seikan, położony w części nawet 240 metrów pod powierzchnią morza. Niestety, dwie bardzo atrakcyjne, podziemne stacje położone na krańcach obu wysp są obecnie zamknięte w związku z przystosowywaniem tunelu dla shinkansenów. Superekspresy mają pojechać nim w marcu przyszłego roku, choć póki co niezbyt szybko, aby nie ryzykować nieopatrznego wykolejenia mijanych pociągów towarowych.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s