Wietnamskie wakacje – część druga

Po obejrzeniu centrum zatłoczonego i gorącego Ho Chi Minh udaliśmy się na wycieczkę do położonych niedaleko miasta tuneli Củ Chi. Chociaż słowo „wycieczka” zupełnie nie pasuje do zwiedzania rozbudowanej sieci tuneli, które żołnierze Narodowego Frontu Wyzwolenia Wietnamu Południowego wykorzystywali do walki z Amerykanami podczas wojny w Wietnamie, to w istocie tym to było.

Ponieważ ciężko jest tam dostać się samemu, wybraliśmy wyprawę z dojazdem i przewodnikiem oraz zestawem innych turystów, w większości zresztą niemieckich. Po około dwóch godzinach jazdy busem dotarliśmy do jednego z dwóch obecnie dostępnych miejsc, gdzie można zobaczyć i dowiedzieć się czegoś więcej o tunelach Củ Chi.

Jeśli chodzi o część historyczną, to narracja prowadzona przez przewodnika miała więcej wspólnego z fikcją, niż prawdą. Strony konfliktu nazywane były Wietkongiem (co według przewodnika oznaczało po prostu ludność Wietnamu) oraz Wrogiem, który tę ludność zaatakował. Tunele miały podobno służyć do ucieczki przed Wrogiem, choć kwadrans później mówił już o zasadzkach przygotowywanych z ich użyciem. Oczywiście można było spodziewać się zatwierdzonej przez komunistyczne władze oficjalnej wersji, więc nie było to dla nas szokiem.

Większość czasu spędziliśmy na wysłuchiwaniu o tym, jak wspaniale zabijano Amerykanów i oglądaniu narzędzi ku temu służących. Pokazano nam różne rodzaje pułapek budowanych w ziemi, mających na celu okaleczanie żołnierzy wroga, obowiązkowy był także film o biorących udział w walce dzieciach, które po szkole kosiły Amerykanów z karabinów snajperskich. To co zaskoczyło nas najbardziej, to okazywana duma z zabijania. Czy przy okazji filmu, czy potem przy oglądaniu pułapek, przewodnik aż kipiał z radości, opowiadając jak Amerykańscy żołnierze cierpieli.

Oprócz tego część ścieżki zwiedzania pokrywała „atrakcje”, takie jak wrak amerykańskiego czołgu, na który turyści wdrapywali się i robili sobie zdjęcia(!), a także strzelnicę, na której można było wypróbować karabinek automatyczny oraz karabin snajperski. Przewodnik tłumaczył, że po wojnie uciekający Amerykanie zostawili mnóstwo amunicji i teraz Wietnamczycy, próbując powetować sobie straty, sprzedają tę amunicję turystom na strzelnicy.

Sama część tuneli przeznaczona do zwiedzania miała nie więcej, niż 150 metrów długości. Ciasne i duszne tunele zostały nieco poszerzone i wyposażone w dodatkowe wyjścia boczne, tak aby przyjezdni mogli kawałek się nimi przejść. Potem do autokaru i powrót do miasta. Cała wycieczka była przez nas oceniona negatywnie, bo oczekiwaliśmy czegoś więcej niż przepędzenia przez turystyczną infrastrukturę, trochę propagandy i opowieści o tym jak wspaniale zabijać ludzi. Nawet nie chciało mi się tam robić zdjęć.

Tego samego popołudnia spotkaliśmy się z naszymi znajomymi i razem udaliśmy się na południe od Ho, do Cần Thơ, dużego miasta leżącego na delcie rzeki Mekong. Najpierw dotarliśmy na zlokalizowany na przedmieściach Ho duży dworzec autobusowy, a potem w 3,5 godziny dalekobieżnym autobusem do Cần Thơ. W cenie biletu był transport do wybranego przez nas miejsca w mieście, więc z dworca minibus zabrał nas do naszego hostelu. Po drodze kierowca rozwiózł przed nami wszystkich innych pasażerów, więc zrobiliśmy kilka pętli po przedmieściach, zanim dotarliśmy do naszego zlokalizowanego w centrum celu podróży.

Kolejnego ranka wstaliśmy dobrze przed świtem, ponieważ w planach mieliśmy wyprawę łódką po delcie Mekongu. Udało nam się zmieścić w siódemkę na jedną łódkę i z naszą panią kierowczynią ruszyliśmy w górę rzeki. Chwilę wcześniej spotkaliśmy parę sympatycznych Polaków, którzy obrali ten sam cel wycieczki, ale mieli osobną łódkę. Pierwszym punktem był duży targ owocowo-warzywny, odbywający się ranem na rzece. Obładowane towarami łódki spotykały jak co dzień w jednym miejscu, a za znak mówiący co właściciel sprzedaje służyły wywieszone na wysokich tyczkach produkty. Targ wyglądał dość naturalnie, a prawdziwości dodawało mu to, że odbywał się mimo bardzo niewielu obserwujących turystów.

Vietnam_2015-0008Vietnam_2015-0015

DSC_0031 DSC_0034

Vietnam_2015-0039 Vietnam_2015-0044Po pokręceniu się wśród handlujących ruszyliśmy dalej, mniejszą odnogą rzeki. Dotarliśmy do małej fabryki makaronu ryżowego. Na opalanych łupinami ryżu piecach z płynnej masy formowano cienkie płaty masy ryżowej, które po wysuszeniu na specjalnych matach cięte były na cienkie paski. W całej fabryczce pracowało chyba pięć osób, ale produkcja szła sprawnie.Vietnam_2015-0051 Vietnam_2015-0065

DSC_0057 DSC_0058Potem ruszyliśmy jeszcze dalej łódką, by zostać wysadzonym na brzegu i wzdłuż kanału, pieszo, dotrzeć do punktu gastronomicznego, w którym napiliśmy się soków i zjedliśmy owoce. Po zobaczeniu jeszcze jednego targu, na którym było już zdecydowanie mniej handlujących, rozpoczęliśmy powoli powrót, tak że przed godziną pierwszą byliśmy już w hostelu, zabieraliśmy bagaże i w pośpiechu jedliśmy obiad. Dzięki sprawnej interwencji jednej z naszych koleżanek udało nam się zjeść na małych plastikowych stołeczkach rozstawionych przy krawężniku błyskawicznie przygotowany ryż z mięsem i osobno podanym warzywnym bulionem.

Tego samego wieczora mieliśmy lot z Ho do Danang i wszystko było trochę w nerwach, ponieważ pani, u której kupiliśmy bilet autobusowy, sporo przeszacowała czas podróży miedzy miastami, w wyniku czego obawialiśmy się, czy zdążymy. Na szczęście wszystko się ułożyło, po dotarciu do dworca w Ho udało nam się nie bez problemów zlokalizować autobus jadący w kierunku lotniska. Do końca nie byliśmy pewni, ponieważ nie mówiliśmy w języku tubylców, a dowiadywanie się o przybliżony czas jazdy autobusu na migi często daje zafałszowany obraz rzeczywistości. Na szczęście na terminal dotarliśmy z zapasem czasu i po pożegnaniu naszych jednoipółdniowych polskich towarzyszy podróży polecieliśmy do Danang.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s