Trochę o zakupie (japońskiej) elektroniki

Zakup sprzętu elektronicznego za granicą już od niepamiętnych czasów rozbudzał wyobraźnię Polaków. Perspektywy niskich cen, począwszy od lat 90-tych, przez przełom wieków i nadal, nakierowują procesy myślowe przedstawicieli naszego narodu na kombinowanie jak by tu zdobyć upragniony sprzęt z mitycznych Stanów Zjednoczonych Ameryki czy Japonii.

Faktem jest, że grubsze kilka-kilkanaście lat temu można było zaoszczędzić solidne pieniądze, sprowadzając aparat czy komputer z zagranicy. Jak jest obecnie? Tego nie wiem, ale spróbujmy razem rzucić okiem na ceny sprzętu elektronicznego w Japonii.

Za względów praktycznych w kręgu naszych rozważań pozostanie drobna elektronika, wyłączymy z niego natomiast plotery, wtryskarki czy telewizory. Istotnym szczegółem jest wysokość podatku konsumpcyjnego w Japonii; obecnie wynosi on 8%, jest więc sporo niższy od naszego VATu (główna stawka to 23%, dla mniej zorientowanych).

Popularnymi miejscami zakupu sprzętu są np. japoński Amazon czy wielkopowierzchniowe sklepy z elektroniką typu Yodobashi Camera. Często Amazon oferuje najkorzystniejszą ceną, ale nie jest to regułą. Duże sklepy stacjonarne oferują zwrot części (zazwyczaj 10%) wydanej kwoty w postaci punktów do wydania w tej samej sieci sklepów, co może umknąć turystom-zakupowiczom. Do porównania wezmę pierwszą stronę produktów z Allegro i ceny ze sklepu fotograficznego Foto-Rimex.

Klasycznym dobrem kupowanym za granicą są aparaty fotograficzne. Z przekazów ustnych wiem, że w roku 1995 różnica w cenie średniej klasy lustrzanki z obiektywem między Polską a Japonią była bardzo znacząca, tj. japońska cena wynosiła ok. 60% ceny polskiej. A jak wygląda sytuacja obecnie? Weźmy dla przykładu dwie średniej klasy lustrzanki Nikon: D7100 i D7200. Starszy model już wypadł ze sprzedaży na stronie internetowej Yodobashiego (Y), ale nadal widnieje jego cena, jest też dostępny na Amazonie (A).

Nikon D7100:
JP: 76300 JPY (Y), 78810 JPY (A), czyli około 2350-2450 zł.
PL: na Allegro średnio 3200-3400 zł, w sklepach stacjonarnych ok. 3300 zł

Nikon D7200:

JP: 139850 JPY (Y), 109800 JPY (A), czyli 3400-4300 zł.
PL: na Allegro średnio 4000-4500 zł, w sklepach stacjonarnych ok. 4200 zł

W obu przypadkach można solidnie zaoszczędzić robiąc zakupy w Japonii. Oczywiście po doliczeniu VATu i cła na granicy może być już niewesoło, ale jeśli kupimy na miejscu i przewieziemy samolotem „na ramieniu”, to zysk w kieszeni zostaje. Nawiasem mówiąc oba te aparaty to porządne maszyny i jeśli ktoś chciałby złożyć na ręce autora tego bloga darowiznę pozwalającą na odświeżenie modelu jego obecnego aparatu, to proszę się nie krępować. Dla chętnych do porównywania cen innych aparatów umieszczam już odnośniki do stron Yodobashiego i japońskiego Amazona.

Chronologicznie drugim pożądanym dobrem były komputery. Tutaj sprawa się komplikuje, paradoksalnie dlatego, że wielu producentów komputerów to firmy japońskie. Otóż z uwagi na inne gusta i potrzeby, a także zasobność portfeli japońskich klientów, tutejsi producenci wypuszczają wiele modeli komuterów tylko na rynek lokalny, ewentualnie pod zmienionymi nazwami i kodami, przez co ciężko znaleźć i porównać dwie identyczne maszyny. Przeglądając pokrótce modele Toshiby dostępne w Polsce i Japonii nie udało mi się znaleźć dwóch identycznych. Generalnie jednak tutejsze modele wyposażone są solidnie i na zakup laptopa trzeba wyłożyć minimum 80000-100000 jenów.

Do tego niektóre marki w Polsce zupełnie niekojarzone z rynkiem laptopów, np. Panasonic, tutaj koszą znaczną część rynku. Biznesowa seria Panasonic Let’s Note! wygląda przedpotopowo, ale znana jest z wytrzymałości, dobrych komponentów i… wysokich cen. Taki 12-calowy Panasonic CF-SX4 kosztuje 200000 jenów, czyli ponad 6000 złotych. A jak stylowo wygląda 🙂

K0000732971_0001

Jeśli chodzi więc o zakup laptopa, to trzeba już indywidualnie przejrzeć oferty pod swoje potrzeby. Aczkolwiek nie ryzykowałbym brania komputera z preinstalowanym Windowsem…

Nieco podobnie ma się sprawa z telefonami komórkowymi. O ile nie chcemy kupić iPhone’a, któregoś flagowego Samsunga czy Google Nexusa, przyjdzie nam przebierać w Aquosach (to marka Sharpa), Pantone’ach (tak, tak jak paleta barw; te telefony są w należących do niej kolorach), Arrowsach (to z kolei Fujitsu) albo Kyocerach ^^ Kłopotem jest także to, że duża część telefonów jest sprzedawana w abonamencie, ale można je dostać bez simlocka, np. na Amazonie. I tak Samsung Galaxy S6 32 GB kosztuje 78000 JPY, tj. ok. 2400 zł. Rzut oka na Allegro mówi, że w Polsce jest nieco taniej.

Japoński sklep będzie dla nas natomiast gratką, jeśli chcemy się powozić z telefonem z klapką. Jeszcze 10 lat temu, zanim nastała era smartfonów, Japończycy używali prawie wyłącznie telefonów z klapką, ale posiadających zdolność wysyłania e-maili (to dłuuuga historia, może kiedyś), instalowania gier itd.105sh_ph_main

Na koniec zostawiłem kategorię specjalną, czyli sprzęt Apple. Specjalną, bo raz, że Maki są niekompatybilne ze sprzętem „windowsowym”, dwa, że ceny ustalane są „centralnie”, przez co łatwo można je porównać na stronie producenta w wariantach dla różnych krajów, a trzy, że Apple, jak firma mająca konkurentów wśród licznych producentów japońskich, musi specjalni dbać o „odpowiedni rozwój gustów” tutejszej ludności, aby lokalni producenci zostali zmuszeni do podążania za nią, aby zadowolić swój główny target; nie na odwrót.

Porównałem więc ceny katalogowe kilku telefonów, tabletów, notebooków i komputerów stacjonarnych pomiędzy Polską, Japonią, USA i Brazylią (na otarcie łez, kto nie wie dlaczego, zaraz zobaczy). Poniższy obrazek powiększy się po kliknięciu i otwarciu w nowym oknie/zakładce. Wszystkie ceny zostały przeliczone na złotówki po dzisiejszym kursie; od lewej Polska (szara), Japonia (niebieska), USA (zielone; wkraczam na grząski grunt, hehe) i Brazylia (cyjan?; nie wszystkie produkty są obecnie dostępne w Brazylii, więc brakuje trzech słupków).

Apple_chart

Oprócz wysokości cen bardzo zależnych od stopnia zamożności kraju (niestety dla Polaków, odwrotnie proporcjonalnych), rzuca się w oczy swoisty wzór w jakim ułożone są słupki w zależności od kategorii produktu.

Pierwsze dwa z lewej to telefony; tutaj Japonia odstaje od USA, prawdopodobnie dlatego, że Japończycy łykną każdą ilość ajfonów, niezależnie od ceny. Polska cena jest wyższa, ale różnica do Japonii nie powala. Oba modele pokazują prawie identyczny stosunek wysokości cen.

Dwa kolejne to tablety. Tutaj Japonia wypada nieco korzystniej od USA, a i Polska nie odstaje specjalnie od tej dwójki. Brazylia, jako kraj, w którym produkty Apple są najdroższe, bardzo mizernie. W tej kategorii także stosunek wysokości cen jest bardzo podobny dla obu produktów.

Ostanie sześć produktów to komputery; trzy przenośne i trzy stacjonarne, z różnej półki. I tu znów widać, że układ cen jest inny niż w przypadku telefonów i tabletów, ale wewnątrz kategorii różnice są bardzo proporcjonalne. Bardzo chciałbym wiedzieć jak układa się takie cenniki. Japonia wypada nieco drożej niż USA, potem Polska sporo wyżej i Brazylia na absurdalnie wysokiej półce.

Na zakończenie; wiem, że ten przegląd cen nie jest w żadnym stopniu profesjonalny, statystycznie dopracowany itd. Ale mam nadzieję, że ciekawie było porównać wybrane ceny niektórych produktów i kogoś może szansa korzystnego zakupu sprzętu foto zmotywuje do zaplanowania podróży do Japonii 🙂  A ochotników zachęcam do samodzielnego szperania na stronie Yodobashiego!

Advertisements

4 thoughts on “Trochę o zakupie (japońskiej) elektroniki

  1. Fajne opracowanie. Kawał dobrej roboty!

    Już dawno dałam sobie spokój z zakupami co poważniejszych sprzętów elektronicznych za granicą. No chyba, że faktycznie trafi się jakiś mega korzystny kurs, ale ostatnio jakoś się mi nie trafiał. 😉 Kupujemy przez internet – amazon, ebay, itd. Od biedy Rakuten, ale rzadko. Przy zakupach raczej liczymy na promocje, cashbacki (Canon często je oferuje). Warto się też dogadać na wysłanie towaru z oznaczeniem, że to egzemplarz promocyjny lub do testów, wtedy na pewno nie zabuli się cła. Ale Japończyk raczej na to nie pójdzie (to za szemrana akcja dla nich) – za to Chińczyk chętnie 😉 I wtedy rzeczywiście można coś zaoszczędzić.
    Z Japonii za to rzeczywiście przywiozłam trochę gadżetów do Apple – np. klawiaturę bezprzewodową do Maca (z hiraganą), bo taką u nas trudno dostać i jakieś bajery do telefonu. Natomiast obiektywy, czy lustrzanki (Canon), które mnie akurat interesowały, nie wychodziły jakoś specjalnie taniej (marzec 2015).

    Co do cen z USA – pytanie czy doliczyłeś podatek od sprzedaży? Ceny na stronach i w katalogach zazwyczaj podawane są bez podatku, bo różne są w poszczególnych stanach. W NY wynosi 9%, zatem jeszcze ujdzie, ale trzeba brać pod uwagę, że to my zapłacimy ten podatek.
    Oczywiście zdarzają się zagranicą fajne opcje – ostatnio w NYC widziałam fajną akcję z Kindle – na pchli/artystyczny targ podjechał wóz Amazona i sprzedawali ileś tam egzemplarzy Kindle od ręki o 50-100 dolców taniej niż normalnie. Taka zabawna akcja promocyjna.

    Brazylia – koszmar! Chyba żaden kraj nas tak nie zaskoczył finansowo i to na niekorzyść. Nie tylko elektronika tam jest droga. Tam wszystko jest drogie. Pokuszę się o stwierdzenie, że jest drożej niż w Japonii, bo w Japonii możliwe jest korzystanie z mnóstwa sposobów na oszczędzanie – na podróżach, biletach wstępu, a przede wszystkim na noclegach. No jedzenie w knajpach jest znacznie, znacznie tańsze w Japonii.

    • Dzięki za rozbudowany komentarz!
      Jeśli chodzi o amerykańskie ceny, to nic nie doliczałem. Nie znam ich systemu podatkowego, ale na stronie zamówienia nie było ani słowa o nieuwzględnieniu podatku, więc ciężko mi powiedzieć ile się fizycznie płaci. Ale to by oznaczało, że Japonia wypada korzystniej, a to ważny rezultat 🙂
      W Japonii było lepiej z cenami jak przyjechałem, tj. w kwietniu 2013. Wtedy jeszcze ceny Apple nie były zaktualizowane po spadkach jena i różnica była jeszcze większa. Na sprzęt Canona nawet nie patrzyłem, ale w przypadku Nikona i korpusy, i obiektywy wychodziły taniej.
      A co do Brazylii to jestem zaskoczony. Wiesz co jest powodem tak wysokich cen? Najbardziej to chyba tego drogiego jedzenia się nie spodziewałem. Jednak w Europie jest dość prosta zależność między cenami produktów w poszczególnych krajach, przez co sporo różnic można przeskalować liniowo.
      W ogóle fajnie byłoby skorelować region świata, średnie rozwarstwienie społeczne kraju, średnią pensję i jeszcze kilka czynników z cenami, ale ile to roboty… Choć ktoś to już na pewno kiedyś zrobił.

  2. Pingback: Trzy lata za pasem! | Katahira 2-1-1

  3. Pingback: Zakup sprzętu foto w Japonii – lato 2016 | Katahira 2-1-1

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s