Nocny spacer po Tokio

Tokio, zatłoczone rano, po południu i wieczorem, jest doskonałym miejscem na nocny spacer. Turyści raczej zwiedzają za dnia, ale odwiedzającym Japonią gorąco polecam poświęcenie jednej nocy (i kawałka kolejnego dnia na odsypianie) na pieszą wycieczkę. Najciekawiej jest, jeśli omijamy typowo imprezowe dzielnice, gdzie do późnych godzin nocnych szlajają się pijani biesiadnicy, i wybierzemy mniej popularne rejony miasta.

Poniżej mapa całej wycieczki, przybliżona, bo kluczyłem trochę więcej po okolicy, szukając dobrych kadrów. Ale i tak według google wyszło 23 km. (Jakby ktoś chciał prześledzić dokładniej i kiedyś powtórzyć, to tu jest link: https://goo.gl/maps/e3zo9JPEo7M2)

mapa+spacer

Wczoraj przed 23 wyszedłem z pracy i pojechałem prosto na Odaibę – dużą sztuczną wyspę, położoną na południe od ścisłego centrum miasta. Ponieważ najpopularniejszym sposobem dojazdu na nią jest pociąg lub kolejka Yurikamome, po północy obszar się wyludnia. Przyjechałem chwilę przed północą, przedostatnim pociągiem, na stację Tokyo Teleport. Za dnia na Odaibie jest do zobaczenia mnóstwo rzeczy, w nocy zaś najlepiej udać się na północny brzeg, aby zobaczyć piękną panoramę miasta ze słynnym mostem na pierwszym planie. Na brzegu jest niewielka piaszczysta plaża i park, a dookoła miejsca służące rozrywce za dnia i wysokie apartamentowce (bez wątpienia bardzo drogie). Wczorajszej nocy wiał bardzo silny wiatr, momentami przewracał statyw z aparatem, więc atmosfera nie była najlepsza na plażowanie, ale za to powietrze było przejrzyste.

Po zrobieniu kilku zdjęć ruszyłem na północ, w kierunku mostu, aby wejść na kładkę dla pieszych, o której czytałem wcześniej. Niestety, w materiale z jakim się zapoznałem nie było wspomniane, że zamykają ją o 20.30, a ponieważ pociągi już nie jeździły, wyszukałem jak się z wyspy wydostać pieszo. I bardzo szczęśliwie się złożyło, bo trafiłem do dzielnicy portowej (a może nawet doków!), która w południowej części wyglądała na wielki plac budowy (okolice Shijo-mae), a w północnej (okolice Kachidoki) miała wysokie apartamentowce położone nad kanałami. Bogactwo pełną gębą, na szczęście bez korynckich kolumn. Do tego momentu, a była jakaś 2.30-3.00, co chwilę śmigali gdzieś ludzie na rowerach i trenujący biegacze. Jadące na rowerach panie zostawiały za sobą gęste smugi perfum, a atmosfera nie sprawiała wrażenia nocnego zagrożenia i niebezpieczeństwa, do jakiego byłem przyzwyczajony w Warszawie.

Minąwszy znaną z targu rybnego dzielnice Tsukiji dotarłem do nie mniej znanej Ginzy, w której ulokowane są najbardziej ekskluzywne sklepy, butiki i domy handlowe w Tokio. Wobec braku ludzi, Ginza nie przypominała tętniącej życiem handlowej ulicy, jaką znamy za dnia, i mimo ustawionych drzwi w drzwi Cartierów, Burberrych i Lanvinów, sprawiała wrażenie pustawej handlowej promenady w Sendai. Z Ginzy rzut beretem pod stację kolejową Tokio; piękny budynek, niestety dookoła niego trwają jakieś prace konstrukcyjne i okolica nie wygląda zbyt harmonijnie. Kilkaset metrów dalej dotarłem do granicy ogrodu cesarskiego, okrążyłem go od północy i doszedłem do punktu na północ od bramy Hanzomon, gdzie biegnąca przez centrum autostrada (Inner Circular Route) zjeżdża z estakady i znika w tunelu pod fosą otaczającą ogród. To miejsce robi na mnie zawsze bardzo dobre wrażenie. W międzyczasie, około 4.30, spotkałem pierwszego porannego biegacza, chłopca w wieku gimnazjalnym.

Maszerując w kierunku południowo-zachodnim przeciąłem Akasakę, gdzie niewielkie domki z zaparkowanymi przed nimi luksusowymi samochodami poprzetykane są mieszkalnymi wieżowcami, i tam zastał mnie świt. Nieco później dotarłem do Roppongi, pełnej obcokrajowców dzielnicy rozrywkowej, a że była już prawie 6.00, na ulice wylali się imprezowicze z dnia poprzedniego. Wrażenie to nie było zbyt pozytywne, zwłaszcza, że na mojej drodze w pewnym momencie stanęła para obcokrajowców o cokolwiek orientalnym wyglądzie. Ich niejapońskość zdradzał jednak język – posługowali się angielskim, a pan w rozchełstanym szlaforkoidalnym ubraniu krzyczał w kółko do swojej partnerki w bardzo zwiewnej sukience „you fuckin’ slut!”. No cóż, widać, że mój wieczór był bardziej udany.

Ostatni etap podróży do spacer do polskiej ambasady, gdzie dotarłem do komisji wyborczej o 7.02 i byłem pierwszym klientem. Spotkałem panią konsul oraz pana z wydziału promocji (chyba wymiany handlowej) i po niedługiej rozmowie ruszyłem na stację Meguro, skąd odjeżdża pociąg do mojego domu.

A teraz wybrane zdjęcia:

DSC_0494 DSC_0497 DSC_0498 DSC_0503 DSC_0504 DSC_0510 DSC_0511 DSC_0514 DSC_0522 DSC_0532 DSC_0534 DSC_0537 DSC_0547 DSC_0554 DSC_0557 DSC_0565 DSC_0577 DSC_0580 DSC_0584 DSC_0586 DSC_0596 DSC_0600

I na konec, jako bonus track, prawdziwy slalom dla niewidomych i niedowidzących w Ebisu.DSC_0605

Advertisements

3 thoughts on “Nocny spacer po Tokio

  1. Pingback: Jeszcze trochę zdjęć | Katahira 2-1-1

  2. Pingback: Spacer po Koto-ku | Katahira 2-1-1

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s