Trzy lata za pasem!

No więc tego. Dzisiaj minęły trzy lata, od kiedy naród japoński sprowadził mnie do swojego kraju, abym ku jego chwale uczył (się) i pracował. Są to też zgrubne urodziny Katahiry 2-1-1, która stworzona została dwa dni przed przyjazdem, a pierwszy japoński wpis pojawił się kilka dni później. Dobry to czas na podsumowanie, jakie owoce te lata wydały – zarówno w pracy badawczej, jak i rozrywce blogowej.

Przypomnijmy: przez pół roku byłem studentem-badaczem (czyli niedyplomowym, choć już dyplomowanym), a potem dostałem się na doktorat i już trochę pod większą presją, ale też poważniej traktowany, zacząłem zbieranie wyników do rozprawy doktorskiej. Żeby zwizualizować potencjalnym doktorantom, rozważającym przyjazd w przyszłości do Japonii, co przez trzy lata można (trzeba?) tu zrobić (a także trochę, żeby się pochwalić – ale tylko trochę), poniżej podsumowanie. Częściowo chińskim zwyczajem, czyli w liczbach.

  • wyprodukowałem 1150 stron dziennika laboratoryjnego formatu A4 (w ośmiu tomach, póki co),
  • zarejestrowałem w dzienniku ponad 600 eksperymentów,
  • spędziłem w labie ponad 10 000 godzin (nie tylko na pracy – także na pisaniu bloga),
  • najwcześniej przyszedłem do pracy o 5:25, najpóźniej wyszedłem o 2:30,
  • w ramach mojej pracy zajmowałem się głównie syntezą organiczną; oprócz tego korzystałem (osobiście) z różnych metod analitycznych (HPLC, NMR, ESI-MS, MALDI-MS, GPC, spektroskopia UV-Vis, spektrofluorymetria, spektroskopia dichroizmu kołowego, spektroskopia IR, DLS, DSC, XRD, mikroskop optyczny, AFM),
  • 5 razy prezentowałem i omawiałem przed naszym labem artykuł innego zespołu,
  • 20 razy prezentowałem przed naszym labem postęp swoich badań,
  • 5 razy mój artykuł został odrzucony (w jednym czasopiśmie raz, w dwóch dwa razy), raz zaakceptowany,
  • 2 razy siedziałem przy stole konferencyjnym z przedstawicielami japońskiej firmy chemicznej; ponieważ jestem studentem (0 [zero] PW [punktów ważności]) i to zagranicznym (mnożnik x 3, hehe), nikt na mnie nie zwracał uwagi,
  • zostałem wysłany na 6 podróży służbowych,
  • zdobyłem 33 wizytówki,
  • 2 razy nie miałem przy sobie swojej wizytówki, kiedy była bardzo wskazana (w tym raz, gdy pracowałem w szatni :D).

Choć część z tych liczb może straszyć (a nie-chemików także liczne skróty użyte powyżej), szczerze zachęcam P.T. Czytelników, którzy są jednocześnie studentami, żeby odważyli się na przygodę z japońską nauką. Oprócz stypendium MEXT (tu, tu i tu) uniwersytety oferują swoje programy stypendialne, tylko trzeba więcej poszukać i pokombinować. Przypominam, że zawsze chętnie spróbuję pomóc, trzeba się tylko odezwać 🙂

Teraz czas na podsumowanie blogowe. Jestem bardzo wdzięczny wszystkim za odwiedziny i mobilizację do pisania. Z pisaniem bywało różnie, raz lepiej, raz gorzej, ale przez trzy lata udało się bloga utrzymać. Choć statystyki odwiedzin nie są nawet blisko dużych polskich blogów podróżniczo-zagranicznych, dla mnie są wielkim powodem do dumy. Poniżej kilka faktów:

  • dorobiłem się ponad 27000 wyświetleń,
  • TOP 3 posty to Pisanie po japońsku (na komputerze), Japońskie podatki i Trochę o zakupie (japońskiej) elektroniki,
  • najchętniej komentującym użytkownikami byli Andrzej,
  • najbardziej osobliwe frazy, których wyszukiwanie doprowadziło do mnie na bloga to (pisownia oryginalna): ulóż z kolegą/koleżanko menu na cztery posiłki po angelsku”, jak wyciszyć piłe spalinową”, „białko o nazwie pikachu”, „kolor chorągiewek amerykańskich”, „co kupisz półlitrowego w sklepie”, „modelarskie modele samochodów po tuningu”, „jak naprawdę wygląda hogwart”, „klkatahiroo”, „deszczowanie warzyw”,

Dziękuję jeszcze raz serdecznie wszystkim Czytelnikom za odwiedziny. Przypominam jednocześnie, że treść bloga jest publikowana na licencji CC-BY (Creative Commons – uznanie autorstwa). Oznacza to, że tekst i zdjęcia mogą być używane w dowolnych celach, nieodpłatnie, bez pytania mnie o zgodę. Trzeba jedynie zaznaczyć skąd pochodzi treść.

Przede mną jeszcze pół roku wytężonej pracy. A co dalej? Zobaczymy 🙂

Advertisements

3 thoughts on “Trzy lata za pasem!

  1. no nie mów, że nigdy nie przesiedziałeś w labie do 7 rano, żeby w stanie fizycznie fatalnym, ale z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku zejść na śniadanie w uniwersyteckiej kantynie… ?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s