Muzeum Nikona w Tokio

W Tokio i okolicach jest mnóstwo muzeów i większość mi znanych ma bardzo rozsądne ceny biletów wstępu. Dlatego też turyści z niewielkim budżetem mogą sobie pozwiedzać do woli. Kilka dni temu przeczytałem o mieszczącym się w mieście Hachioji muzeum Olympusa, znanego producenta sprzętu optycznego (fotografia, mikroskopy). Okazało się, że inne firmy też mają takie placówki, a w dodatku zlokalizowane w bardziej wielkomiejskich lokacjach. I, po krótkim planowaniu, udałem się w sobotę do muzeum Nikona.

Muzeum znajduje się tuż obok stacji Shinagawa, na okrążającej centra Tokio linii Yamanote, dzięki czemu dojazd to bułka z masłem. Od stacji trzeba przespacerować się trochę na południe, przez kompleks biurowców Shinagawa Intercity. To samo w sobie ciekawe miejsce – życie biznesowe tętni w budynkach i na łączących je wiaduktach, a na poziomie gruntu znajduje się gęsto zadrzewiony park.

DSC_1170DSC_1169DSC_1168DSC_1166

Nikonowa wystawa znajduje się prawie na końcu, w budynku C. Z zewnątrz niestety nie było żadnego oznakowania, ale po wejściu do budynku od razu rzucił się w oczy czarno-żółty znak Nikona oraz informacja o ekspozycji.

Pierwsze wrażenie było bardzo dobre. Wystawa od wejścia robiła bardzo estetyczne wrażenie, nieopodal drzwi znajdowała się recepcja, gdzie dwie panie, z tego jedna mówiąca bardzo dobrze po angielsku, witały gości, rozdawały japońsko- lub angielskojęzyczne ulotki z planem wystawy i krótkim opisem poszczególnych części. Uwaga – w wybranych miejscach obowiązywał zakaz fotografowania i, jak to z zakazami w Japonii bywa, należy go przestrzegać. Nie róbmy z siebie dzikusów, drodzy państwo.

DSC_1171

Za recepcją, na początku trasy zwiedzania, było niewielkie laboratorium, gdzie eksponaty pokazywały efekt różnych ulepszeń, jakie na przestrzeni lat pojawiały się w obiektywach fotograficznych. Wytłumaczono, jak działają soczewki asferyczne i powłoki antyodblaskowe oraz czym objawia się koma. Wszystko na poziomie podstawowym, ale chyba w sam raz dla większości zwiedzających, włączając dzieci. Ta część była objęta zakazem fotografowania.

W kolejnej części znajdowała się wystawa aparatów Nikona, począwszy od modelu z 1935 roku, wyprodukowanego we współpracy z… firmą Canon. Historia Nikona sięga jednak głębiej wstecz, aż do 1917 roku, wcześniej jednak produkowano soczewki, mikroskopy, teleskopy (chyba tylko jeden) i lornetki. W krótkim rysie historycznym opisano wczesną współpracę z optykami niemieckimi a także to, w jaki sposób spopularyzowano Nikona na zachodzie – dzięki pomocy amerykańskiego fotografa wojennego, Davida Duncana.

DSC_1172

Dalej chronologicznie ustawiono Nikonowskie aparaty różnego typu (dalmierze, lustrzanki, kompakty), w różnych wersjach. Większość stanowiły najbardziej interesujące, starsze modele, ale nie zabrakło kamieni milowych w historii firmy, a także najnowszych topowych modeli.

DSC_1173

Profesjonalny dalmierz sprzed prawie 50 lat – Nikon S3

DSC_1174

Obiektyw do fotografii stereoskopowej – 3D sprzed pół wieku

DSC_1175

Superrzadki obiektyw typu „rybie oko”, Nikkor 6 mm f/2.8. Na bagnecie pasującym do współczesnych lustrzanek Nikona, ważący ponad 5 kg. Potrafi za to patrzeć za siebie – kąt widzenia 220 stopni. A, jeśli ktoś jest zainteresowany, to pojawia się od czasu do czasu na aukcjach internetowych. Tylko proszę przygotować 300-600 tysięcy złotych 🙂

DSC_1176

Firma Nikon już od lat 80-tych celowała w rynek indyjski

DSC_1177

Nikon F3, wyposażony w  powiększony magazynek na film. Na potrzeby lotu w kosmos.

DSC_1178

Jasny teleobiektyw musi swoje ważyć… Ale nie zapamiętałem jaki to model.

DSC_1180

A tu superstylowy F4, w wesji S – z wbudowanym uchwytem do zdjęć w pionie i zwiększoną szybkostrzelnością.

DSC_1179

I przekrój przez F4 z obiektywem i lampą. Widać pryzmat?

DSC_1181

Brat-bliźniak mojego towarzysza podróży, pożyczonego bezterminowo do mojego taty Nikona F70. W 1994 roku wyróżniał się nowatorskim systemem kontroli parametrów: większość funkcji przejął górny ekran LCD + dwa przyciski: SET i FUNCTION. Na szczęście to był pierwszy i ostatni model z podobnym rozwiązaniem.

DSC_1182

Pierwsza lustrzanka cyfrowa Nikona, opracowana wspólnie z Fujifilm. Pomimo małej matrycy (2/3 cala), aparat zbierał cały obraz z obiektywów dedykowanych dla aparatów 35 mm, dzięki dodatkowym soczewkom w korpusie. A, miał 1.3 megapiksela!

DSC_1192

Tu pierwsza cyfrowa lustrzanka z prawdziwego zdarzenia: Nikon D1. Jeszcze nie z matrycą 35 mm, ale znacznie lepiej niż E2.

DSC_1193

O, a tu mój poczciwy D80. Opisany na wystawie jako „dający wysokiej obrazy”, ale nie wspomniano, że do czułości ISO 200 😉

DSC_1183

A tu pierwsza lustrzanka z pełnoprawną matrycą rozmiaru 35 mm, Nikon D3…

DSC_1184

…i przekrój przez niego, z obiektywem Nikkor 14-24 f/2.8. Widać lustro, pryzmat, układ autofokusa i akumulatory – wszystko się zgadza!

DSC_1195

Tu przecięty jego następca, D4. Niby podobny, ale w środku sporo zmian – bo ten nagrywa już filmy.

DSC_1185

A tu historia najnowsza: tegoroczny Nikon D5. Już dostępny w Polsce, ale trzeba wyłożyć 28 tysięcy złotych…

Zaraz obok, w osobnych gablotach, pokazano ciekawostki i osobliwości. Złapałem dwie wybrane:

DSC_1189

Reflex-Nikkor 100 cm f/6.3 z bagnetem F, widziany od przodu. Używany podczas olimpiady w Tokio w 1964 roku. Wyprodukowano ok. 60 sztuk tego modelu dla systemu F.

DSC_1190

A tutaj specjalny, ważący 16 kg zoom: Nikkor 1200-1700 f/5.6-8, przeznaczony do fotografii sportowej. A konkretnie do robienia zdjęć na meczu baseballowym na stadionie Koshien, gdzie stanowiska dla fotografów są zlokalizowane ponad 130 m od bazy domowej. Czemu obiektyw zmiennoogniskowy? 1200 mm do robienia zdjęć w poziomie, 1700 mm w pionie – akurat dla tych parametrów ze 130 metrów mieszczą się w kadrze ludzkie postaci. Więcej o nim na stronie Nikona

Oprócz wystawy aparatów i obiektywów, w muzeum znalazło się miejsce na zgrubny opis procesu produkcyjnego i kontroli jakości różnych komponentów sprzętu fotograficznego. Poniżej eksponat, gdzie wytłumaczono jak po kolei przygotowuje się odpowiednio wysokiej jakości soczewkę.

DSC_1191

Przejście między trzecią a czwartą fazą to nakładanie powłok na powierzchnię soczewki. Patrząc z góry różnicy za bardzo nie widać, ale z kąta, pod jakim robiłem to zdjęcie, już tak…

Nikon to nie tylko aparaty fotograficzne, ale także inny sprzęt: mikroskopy, loretki, skanery. Tym produktom poświęcono mniej miejsca, ale o nich nie zapomniano.

DSC_1188

Mikroskop fluorescencyjny Nikona z 1964 roku.

DSC_1187

Nie udało mi się doczytać, co to za urządzenie. Ale miało wiele ogromnych soczewek.

DSC_1186

Projektor profilowy Nikon 6C, używany w kontroli kształtu i wymiarów małych przedmiotów

Ponieważ muzeum było bogatsze, niż przypuszczałem, nie udało mi się przyjrzeć dokładnie wszystkim eksponatom, bo czas trochę gonił. Ale jeśli ktoś odwiedzi Tokio i będzie miał godzinę-półtorej w okolicach Shinagawy, to gorąco zachęcam do wstąpienia do muzeum Nikona!

Czynne: 10:00-18:00, ostatnie wejście o 17:30, zamknięte w niedziele i święta, wstęp: bezpłatny

Link do strony muzeum

DSC_1197

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s