Jak przetrwać japońską zimę?

Japonia nie kojarzy się w Polsce ze srogimi zimami. Po części dlatego, że najpopularniejszym okresem wyjazdowym jest kwiecień–październik, a w tym czasie praktycznie zawsze w Tokio jest cieplej, niż w Warszawie. Pod drugie, turyści odwiedzają zazwyczaj Tokio i Kyoto/Osakę, a przecież Japonia to nie tylko wielkie metropolie!

Najniższe temperatury w Japonii panują na dalekiej północy, czyli wyspie Hokkaido. Głównym miastem regionu jest Sapporo, które możemy kojarzyć z corocznym turniejem skoków narciarskich, ewentualnie z zimową olimpiadą w 1972 roku, a niektórzy także z popularną japońską marką piwa. Miasto to odwiedziłem dwa razy, oba w zimie; raz służbowo, raz rozrywkowo (co na blogu jest opisane).

Z kolei silne opady śniegu to nie tylko domena dalekiej północy, ale też części kraju, położonej „po wewnętrznej” stronie wyspy Honshu, czyli od strony Morza Japońskiego (albo Morza Wschodniego, jak by chcieli niektórzy). W efekcie w położonym na północnym wschodzie Sendai opady śniegu są nieporównywalnie mniejsze, niż w sąsiedniej Yamagacie, a także w leżących bardziej na południe prefekturach Niigata, Toyama czy Fukui. Ekstremalny przykład zaśnieżonego obszaru to prowadząca przez górskie przełęcze droga między Tateyamą a Kurobe, popularny obiekt wycieczek wiosną.

133445489_099daa6d1d_z

Photo by tsuda (https://www.flickr.com/photos/tsuda/), licencja CC BY-SA 2.0

Ale niskie temperatury i śnieg to jedno, bo pozostaje kwestia „letniego” budownictwa na cieplejszych obszarach kraju. Jednoszybowe okna, cienkie ściany i brak uszczelnień to powszechne cechy mieszkań w większej części kraju. I wtedy nawet temperatury koło zera dają się we znaki, bo gdy na zewnątrz 3 °C, to w nieogrzewanym domu nierzadko 5–8 °C. Jak sobie z tym radzić?

Rzecz pierwsza: ogrzewanie w domu. Były o tym posty (raz, dwa), pisane jeszcze gdy mieszkałem w Sendai. Gaz ziemny, propan–butan, nafta, elektryczność… Polecam zajrzeć i przeczytać, od razu robi się cieplej! Teraz jestem skazany na ogrzewanie klimatyzatorem, bo moja umowa najmu wyklucza używanie piecyków naftowych.

Rzecz druga: koc elektryczny. Czyli prosty koc z przeplecionymi przewodami oporowymi i kontrolerem, dzięki czemu możemy prosto regulować temperaturę, a czasem nawet ustawić czasowy wyłącznik grzania. Takie cudo umieszczamy między materacem a prześcieradłem i uruchamiamy 10–15 minut przed wskoczeniem pod kołdrę. Lepsze niż termofor, bo grzeje przez całą noc, bez potrzeby uzupełniania medium grzewczego. W Japonii można dostać w każdym domu handlowym (i oczywiście na Amazonie) jako 電気敷毛布 (denki shiki mōfu). Bez tego nie radzę próbować zasypiać w zimie.

Rzecz trzecia: kotatsu, czyli (w uproszczeniu!) stół z podgrzewaczem od spodu. Kotatsu jest najlepsze na wszystko! Grzeje co prawda tylko dolne partie ciała, ale i tak daje bardzo zadowalający efekt. Powszechnie wiadomo, że zaraz po wejściu pod kotatsu użytkownik odczuwa błogość i natychmiast zasypia. Dlatego nie polecam do używania podczas pracy, tak jak generalnie nie polecam pracować w domu.

Rzecz czwarta: ogrzewacze do rąk. W Japonii powszechne są ogrzewacze jednorazowe. Nie takie, jak te popularne od dobrych kilku lat w Polsce, regenerowalne, na bazie krystalizacji przesyconego roztworu octanu sodu. Ogrzewacze jednorazowe grzeją dłużej i produkują więcej cieplika, a ich zasada działania opiera się na nieodwracalnym utlenianiu pyłu żelaznego przez tlen z powietrza. Nie są drogie, a zapewniają komfort podczas zimowych spacerów. Można je też dostać w innych kształtach, np. pasujących do włożenia do butów!

Rzecz piąta: kolczaste nakładki na buty. W regionach zaśnieżonych rzecz niezbędna; można zamocować je do każdego typu butów: sportowych, pantofli, wysokich obcasów i klapek (te dwie ostatnie opcje, jakkolwiek niedorzecznie brzmią, w japońskich warunkach nie są wcale takie absurdalne). W regionach gdzie mieszkałem ich nie widziałem, ale słyszałem od mieszkańców Sapporo, że u nich się takich używa. Polecane są też turystom na stronie miejskiego wydziału turystyki (ostatnia pozycja), ale z jakiegoś powodu widnieją tylko na japońskiej wersji strony.

Rzecz szósta: hiitotekku. Znane wszystkim produkty z linii HEATTECH, sprzedawane w bardzo popularnej sieci sklepów odzieżowych Uniqlo. Chyba jedyny raz kiedy słyszałem japońskich studentów głośno rozmawiających o zakupach ubrań to wtedy, gdy przekazywali sobie informację o dużej przecenie podkoszulek hiitotekku w grudniu ubiegłego roku. Na marginesie, polecam poczytać wywiady z założycielem Uniqlo (np. tu albo tu), bo to marka, która się dynamicznie rozwija, w przeciwieństwie do większości japońskich przedsiębiorstw, np. branży hi-tech.

Rzecz(?) siódma: siedzenie w pracy. To doskonałe rozwiązanie, popularne wśród studentów od zarania japońskich dziejów. Zamiast marznąć w domu (albo wydawać oszczędności na ogrzewanie), najlepiej przyjść do pracy i dłubać w swoim projekcie. Ogrzewanie, internet i światło za darmo, a jeszcze robota idzie do przodu!

4 thoughts on “Jak przetrwać japońską zimę?

  1. Przetrwanie zimy w Japonii wydaje się być niezłym wyzwaniem 🙂
    Jaka jest szansa, że sobie człowiek pod kotatsu nogi poparzy? No bo nie wyobrażam sobie tak siedzieć i ani razu kończyną nie wierzgnąć, a stolik za wysoki nie jest. Zakładam, że jak grzejnik grzeje, to sam też jest ciepły.

    • Słuszne założenie. Z tego co pamietam to w naszym element grzejący był osłonięty, a dodatkowo był tam jeszcze mały wentylator, który odprowadzał ciepło. Więc dopóki wierzganie nie uszkadza grzejnika, to powinno być bezpiecznie.

      • Osłonięty, a osłaniacz dodatkowo jest obłożony miłym zamszem, więc można wierzgać do woli 😉

      • Już kocham ten sprzęt, mimo, że go w życiu na własne oczy nie widziałam. I chyba go bardzo pragnę 🙂
        I tak mi się przy okazji skojarzyło, że kolczaste nakładki na buty są i u nas.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s