Czy rzeczywiście all your base are belong to us?

Umiejętność posługiwania się językiem angielskim nie jest w powszechnej opinii mocną stroną Japończyków. Kaleczenie języka angielskiego przez tubylców od dawna jest obiektem żartów, w szczególności w internecie. Nie jest to fałszywy stereotyp, który wziął się znikąd (albo został nieuczciwie zbudowany przez tych wstrętnych Chińczyków). Przypadki podobne tytułowemu „all your base are belong to us” można spotkać żyjąc w Japonii na każdym kroku. Moim ulubionym zwrotem na razie pozostaje „her cat is a little dead” (BTW, kto zgadnie dlaczego „a little”?).

Aybabtu

Rzecz jasna, są Japończycy, którzy mówią po angielsku doskonale, i tacy, którzy nie bąkną ani słowa. Jak w każdym kraju. Na marginesie, najciekawszymi przypadkami do studiowania są jednak nie ekstrema, a sytuacje przeciętne. Tacy zawodnicy, co już trochę mówią i rozumieją z grubsza co się mówi do nich, ale nadal wiele im brakuje do płynności. Obserwując takich średniaków, to, jaki trud wkładają w dalszą naukę i co z tego wynika, można wyciągnąć mnóstwo ciekawych wniosków.

Ale zamiast roztrząsać tutaj poziom językowy (i potępiać publicznie moich chlebodawców), chciałbym zaraportować swoje obserwacje na temat głównych przeszkód i utrudnień w nauce języka angielskiego przez Japończyków. Czytaj dalej

Reklamy

Poszukiwanie nieznanych znaków kanji

W zeszłym roku opisałem w skrócie, w jaki sposób można wprowadzać japońskie znaki na komputerze. Dziś spróbuję wytłumaczyć rzecz bardziej praktyczną – i mam nadzieję nie mniej ciekawą – czyli jak odczytać i przetłumaczyć japońskie wyrazy (nie znając przy tym zupełnie języka japońskiego!).

Oczywiście od razu nasunąć się nam może taki pomysł: metodą Kopiego-Pejsta wrzucamy wyraz w tłumacza Google (albo do jakiegoś słownika on-line) i mamy odpowiedź. Ale tylko przy założeniu, że rzeczony wyraz jest zapisany a) cyfrowo, b) jako tekst. Jeżeli widzimy japońskie słowo napisane fizycznie na opakowaniu czekoladek leżących na naszym biurku, to nie uda nam się go wkleić do słownika; podobnie rzecz się ma z obrazkami cyfrowymi, gdzie znak jest zapisany jako bitmapa, a nie jako tekst. Czytaj dalej

Stypendium JSPS: druga część rekrutacji

Wyniki pierwszego etapu konkursowego przyszły w połowie października. Na 514 złożonych aplikacji odrzucono 387, od razu zaakceptowane zostały 103, a 24 zostały skierowane na dodatkową ewaluację. Mi udało się trafić na drugą turę ewaluacji, czyli rozmowę.

Nie wiem na jakiej zasadzie przydzielana jest ostatnia kategoria. Sensowne możliwości są dwie: albo po prostu lądują prace ocenione w jakim zakresie punktowym, albo lecą tam osoby, którem miały niezły pan badań, ale co do których samodzielności i umiejętności pozostają jakieś wątpliwości. Krótko mówiąc przypadki podejrzane, czyli studenci z mizernych uniwersytetów i obcokrajowcy 😉

Wraz z wynikami przyszła szczegółowa instrukcja co należy zrobić dalej. Przede wszystkim należało w przeciągu tygodnia potwierdzić gotowość stawienia się we wskazanym terminie w siedzibie fundacji. Udostępniono także informacje jak będzie wyglądać rozmowa i co należy przygotować. Całość zmieściła się jednej kartce A4, ale odczytanie zawartości było bardzo pracochłonne, ponieważ: (a) oczywiście była w języku japońskim, (b) treść zapisana była w bardzo formalnym języku, z mnóstwem znaków kanji i dość specjalistycznymi zwrotami. Dość powiedzieć, że nasi labowi studenci byli bardzo rozbawieni widząc przysłaną mi instrukcję. Czytaj dalej

Japońskie złożenia znaków

Ponieważ w tym miesiącu nasz lab działa już pełną parą, pojawiło się więcej możliwości pracy, co przełożyło się na więcej pracy wykonywanej. Nie żebym narzekał, bo można popchnąć dalej projekt, ale przez to Katahira 2-1-1 trochę ostatnimi czasy ucierpiała. Ale już nadganiam.

Dziś kolejny temat o języku japońskim. Nadal na poziomie zupełnie początkującym, ale trochę także dla osób uczących się, a nie mających na co dzień styczności z tym językiem.

W języku japońskim z kilku znaków kanji możemy zrobić złożenie, czyli wyraz o znaczeniu innym (choć zazwyczaj ideowo powiązanym), niż pojedyncze znaki osobno. Poprzednio używany przykład, 蛍光 (keikou), czyli fluorescencja, składał się ze znaku na świetlika i światło. Innym przykładem była ゴミ収集車(gomi shuushuusha), czyli śmieciarka, składająca się ze znaków na zbieranie (np. plonów), zbierać (czegoś do kupy) oraz pojazdu. Moim ulubionym zaawansowanym przykładem jest 円偏光二色性 (enhenkounishokusei), czyli dichroizm kołowy. Jak się dobrze przyjrzeć, to złożenie ma sens, bo składa się ze znaku na koło (円), jednostronny/częściowy (偏), światło (光), dwa (二), kolor (色) i znaku oznaczającego płeć (性), stosowanego tu w trochę innej roli.

Złożeń takich jest mnóstwo i każda osoba uczące się japońskiego nieustannie je wałkuje. Ale większość ma dla nas sens, bo posiadają swoje odpowiedniki w języku polskim; weźmy 運転 (unten), czyli kierować (pojazdem), 会議 (kaigi), czyli spotkanie albo 羽音 (haoto), czyli dźwięk trzepocących skrzydeł.

Trochę dziwnie zaczyna robić się, gdy uczymy się złożeń niewystępujących w języku polskim; weźmy tu 森林 (shinrin, oznaczające las), składające się ze znaków na las (森, mori) i las (林, hayashi) 😀 Oczywiście są pewnie subtelne różnice znaczeniowe, bo jeden las jest większy od drugiego, a złożenie ma bardziej generalne znaczenie, ale dla nas jest to zazwyczaj trudno zauważalne. I początkujący uczniowie zachodzą w głowę: jak tego złożenia używać?

Podobnymi, ale nieco prostszymi przypadkami są 飲食 (inshoku, rzeczownik jedzenie i picie), 左右 (sayuu, oznaczające lewo i prawo), czy 白黒 (shirokuro, czerń i biel). Pamiętam jak na początku nauki zastanawiałem się po co właściwie się tego uczyć i podejrzewałem, że chodzi tylko o trening zapamiętywania czytań. Ale sens oczywiście jest, tylko zauważyłem go dopiero w życiu codziennym: 白黒 to w drukarce opcja druku czarno-białego, a 飲食禁止 to zwięzły zakaz (dwa ostatnie znaki) jedzenia i picia (na lewo i prawo nadal szukam sensownego przykładu).

Jeszcze ciekawsze są złożenia będące rzeczownikami odczasownikowymi. Na przykład zamiast wyrażenia otwierać sklep, 店を開ける (mise wo akeru) możemy użyć złożenia 開店 (kaiten, rzeczownik oznaczający otwieranie sklepu).

Obie wersje możemy przekształcić w odpowiedni rzeczownik/czasownik:

開店 (kaiten, rzeczownik otwieranie sklepu) + する (suru, czasownik robić) -> 開店する (otwierać sklep)

店を開ける (mise wo akeru, otwierać sklep) -> 店を開けること (mise wo akerukoto, zrobiliśmy z niego rzeczownik otwieranie sklepu dodając koto)

I tak: obie wersje są sensowne i poprawne. Oczywiście jeśli potrzebujemy użyć rzeczownika, wygodniej jest użyć krótszego 開店.  Ale najlepsze dopiero przed nami!

W mówionym japońskim bardzo często używa się niedopowiedzeń, mających oznaczać nasze wahanie lub wyrażenie prośby nie-wprost. Jest to widziane jako grzeczniejsze od sformułowania pełnego zdania. I tu niezastąpione są krótkie złożenia. Bierzemy nasze otwieranie sklepu, 開店, doklejamy do niego なんですけど (nandesukedo, trudnoprzetłumaczalna forma, mogąca oznaczać z grubsza jeśli chodzi o…), a na koniec zawieszamy głos (albo piszemy wielokropek) i w rezultacie mamy:

開店なんですけど…

które oznacza wprost jeśli chodzi o otwarcie sklepu… A reszty zdania, czyli prośby bądź uwagi ma się domyślić słuchacz 😀 Bardzo przydatne, jeśli nie znamy wielu wyrazów (albo nawet nie wiemy o co nam dokładnie chodzi!), a chcemy o coś poprosić.

Podobnie możemy np. zarejestrować się w wypożyczalni filmów. Używamy prostego 入会 (nyuukai), oznaczającego zapisanie się lub dołączenie do grona i zamiast zastanawiać się jak grzecznie powiedzieć, że chcemy się zapisać do wypożyczalni, mówimy 入会なんですけど… i wszystko jasne.

Więc ważna wiadomość dla początkujących studentów języka japońskiego uczcie się złożeń, bo raz, że ćwiczycie czytania kanji, dwa, że zasób słów przy danej liczbie znanych kanji się błyskawicznie powiększa, a trzy, że możecie grzecznie prosić o rzeczy, których nie potraficie po japońsku porządnie nazwać 😉

Pisanie po japońsku (na komputerze)

Skoro już wiemy trochę o podstawach japońskiego pisma, zobaczmy teraz w jaki sposób wprowadza się japońskie znaki do komputera. W końcu musimy zapanować nad alfabetem, dwoma sylabariuszami oraz znakami kanji, których jest znacznie więcej, niż klawiszy na wszystkich klawiaturach znajdujących się w naszym pokoju biurowym w sumie. A tych klawiatur trochę jest.

Zobaczmy najpierw czym różni się typowa klawiatura japońska JIS (Japanese Industrial Standard, to takie ichniejsze ISO) od typowej klawiatury amerykańskiej, podobnej do polskiej tzw. klawiatury programisty (która z kolei różni się od bardziej tradycyjnej klawiatury maszynistki). Jako przykładu użyłem dwóch klawiatur Macowych, bo na googlach trudno znaleźć klarowne porównanie dwóch czystych klawiatur dla PC (poniższy obrazek należy kliknąć dla lepszego widoku).

apple-keyboards-US-JIS

Na pierwszy rzut oka widać, że klawiatura japońska jest bardziej zatłoczona, ponieważ na większości klawiszy znajdują się przynajmniej dwa znaki. W ustawieniach wprowadzania możemy wybrać, czy komputer ma czytać nasze klepnięcia w klawisze jako znaki alfabetu (powiedzmy QWE), czy jako zapisane na tych samych klawiszach symbole hiragany (odpowiednio たてい, czyli ta-te-i). Ale powstaje trudność: ponieważ podobne dźwięki z japońskiej i angielskiej wersji się nie pokrywają, w celu szybkiego pisania w dwóch językach musimy nauczyć się dwóch niezależnych układów klawiatury.

Z tego powodu wszyscy znani mi Japończycy używają innego systemu pisania. Wprowadzane litery alfabetu po utworzeniu japońskiej sylaby zamieniają się w japoński znak. Wciśnięcie więc klawiszy H-I-Y-A w tym systemie spowoduje wprowadzenie sylab hi-ya, zapiswanych ひや. Ustawienia wprowadzenia znaków zmieniamy prosto dwoma klawiszami znajdującymi się po obu stronach spacji (przez co jest ona niepokojąco krótka). Po lewej stronie klawisz 英数, zmieniający wprowadzanie na angielskie, po prawej zaś klawisz かな, ustawiający wprowadzanie znaków sylabariuszy. Jeżeli kopniemy się gdzieś, przez co nasze litery nie utworzą poprawnych japońskich sylab, widać to od razu. Przypadkowe wciśnięcie klawisza spółgłoski S zamiast samogłoski A w wyrazie aki (あき) spowoduje wyświetlenie wyraźnie nieprawidłowego sき.

Specjalny przypadek dotyczy N, które może występować jako pierwsza litera w sylabach na, ni, nu, ne, no, lub pojedynczo jako ん. W takim wypadku zazwyczaj komputer sam prawidłowo zinterpretuje nasze intencje, ale możemy też nacisnąć klawisz N dwa razy (nn), które przekształci się w krótkie japońskie n (ん).

No dobra, wiemy już jak szybko i prosto wpisywać hiraganę i katakanę. Co ze znakami kanji?

Tu przychodzi nam z pomocą komputerowy słownik wbudowany w system wprowadzania. Wystarczy wpisać wymowę słowa przy pomocy hiragany, kliknąć spację, a zaraz rozwija nam się lista znaków kanji lub kilkuznakowych złożeń odpowiadających wpisanej wymowie. Wpiszmy shuushuu i wciśnijmy spację. Najpierw pojawia nam się pierwsza propozycja:

収集

A po kolejnym wciśnięciu spacji – więcej możliwości:

sscreen

Oprócz pierwszej sugestii, 収集, oznaczającej zbieranie (na przykład gomishuushuusha, ゴミ収集車 oznacza śmieciarkę, czyli dosłownie pojazd zbierający śmieci – proste!), pojawia nam się szereg innych możliwości, łącznie z prostym zapisem hiraganą, widocznym na samej górze. Ponieważ nie zawsze wiemy, którę znaki należy użyć, komputer może nam wyświetlać słownik japońsko-japoński, jak na obrazku powyżej po prawej stronie. Przewijamy strzałkami do wybranej pozycji, strzelamy Enter i mamy nasz pożądany znak lub złożenie. Im dłuższy zestaw sylab, tym większa szansa, że istnieje jedna odpowiadająca im sensowna kombinacja znaków. Jednak aby ułatwić wpisywanie całych zdań bez potrzeby pisania wyraz po wyrazie, komputer czasem podzieli nam serię sylab na domniemane wyrazy. Wpisanie wspomnianego gomishuushuusha zaowocuje tak:

sscreen2

Czyli pożądanym wyrazem ゴミ収集車 podzielonym na dwie części. Podkreślone ゴミ możemy zamienić spacją i strzałkami na coś innego, a potem przejść Enterem do kolejnego złożenia, 収集車, wybierając tu ewentualnie inną opcję. Ale wyraz śmieciarka jest  najsensowniejszą opcją, więc to on pojawi się na początku.

Największy problem sprawia, oprócz krótkiej spacji, inne rozmieszczenie znaków specjalnych. Znak @ zamiast wisieć nad cyfrą 2 znajduje się obok P, tam, gdzie zazwyczaj oczekuję otwarcia nawiasu kwadratowego. Średnik i dwukropek rozdzielone, znak podkreślenia prawie poza klawiaturą, no i nawiasy okrągłe przesunięte o jedną pozycję w lewo – to już szczyt barbarzyństwa.

Zachęcam do popróbowania swoich sił, nawet, jeśli ni w ząb nie znacie japońskiego. Instrukcje jak to zrobić można prosto wygooglać. Proces zależy od systemu, jakiego używacie. Powodzenia!

Hotaru no hikari

Nie tak dawno temu pisałem o podstawach japońskiego pisma. Jako jeden z przykładów podałem słowo keikou, oznaczające fluorescencję:

蛍光

Znak pierwszy (kei) oznacza świetlika, znak drugi (kou) zaś światło. W sumie dają fluorescencję. Ale. Jeśli pomiędzy nimi wstawimy symbol hiragany の (no, nie ma żadnego znaczenia sam w sobie), który używany jest między innymi jako partykuła dzierżawcza, uzyskamy:

蛍の光

Ponieważ pierwszy znak oznacza świetlika, a drugi światło, uzyskaliśmy wyrażenie światło świetlika, czytane hotaru no hikari. Zabawnie się złożyło, ponieważ dziś właśnie chciałem napisać o japońskiej piosence o takim właśnie tytule.

Na początek proponuję posłuchać jej fragmentu np. na YouTube. Niektórym melodia znana z obozowej piosenki „Ogniska już dogasa blask”, a innym ze szkockiej „Auld Lang Syne”. Tak jak my zaadaptowaliśmy tę melodię na nasze potrzeby, tak i Japończycy mają swoją wersję, słyszaną zresztą bardzo często (i o bardzo wyraźnym przesłaniu, ale o tym za chwilę).

Kiedy ostatnio dyskutowaliśmy o różnicach w tekście pomiędzy trzema językami, moi japońscy rozmówcy tłumaczyli, że ich wersja opowiada z grubsza o świetle świetlików, przy których uczniowie podstawówki ciężko uczą się, aby zdać egzaminy i ukończyć szkołę. Wydawało mi się to tłumaczeniem zbyt pasującym do stereotypów, ale szybki rzut oka na Wikipedię pokazał, że rzeczywiście tak jest.

Ale podstawowe japońskie użycie tej piosenki jest zupełnie inne, co zresztą podpowiada nam sam YouTube. Po wpisaniu frazy „蛍の光” w wyszukiwarkę, zaraz wyskakuje „蛍の光 閉店”. Dwa ostatnie znaki oznaczają zamykać i sklep. I rzeczywiście, melodię tę często się słyszy przez zamknięciem sklepu, restauracji itp. i oznacza ona mniej więcej „kończcie flaszkę i do domu”. Jeśli ktoś więc pracuje długo i chodzi na zakupy tuż przed zamknięciem ostatniego sklepu, względnie pije do końca czasu otwarcia knajpy, to może słyszeć ją nader często.

Planując przyjazd do Japonii pomyślcie o zostaniu w sklepie do zamknięcia, żeby sprawdzić czy to prawda!

O piśmie używanym w Japonii

W zeszłym tygodniu miałem szansę potłumaczyć znajomej filolożce niejapońskiej ogólne zasady pisma japońskiego, a także japońską interpunkcję. Było całkiem zabawnie, a przy okazji zdałem sobie sprawę, że prawdopodobnie znaczna część czytelników Katahiry także z językiem japońskim nie miała zbyt wiele do czynienia. I w rezultacie postanowiłem napisać notkę na ten temat. Dzisiaj o japońskich systemach pisma, a jeśli ten temat zainteresuje kogoś, to w przyszłości także o innych aspektach. W zakresie bardzo podstawowym, ale dla zupełnych nowicjuszy prawdopodobnie ciekawym.

W Japonii w użyciu są obecnie cztery systemy pisma: znaki pochodzenia chińskiego, zaadaptowane przez Japończyków (kanji), dwa zestawy znaków pisma sylabicznego (katakana i hiragana) oraz zachodni alfabet (romaji).

Zaczniemy od dwóch sylabariuszy. Oba zestawy (katakana i hiragana) składają się z prawie 50 znaków podstawowych reprezentujących te same sylaby. Obok pięciu samogłosek a, i, u, e, o istnieją spółgłoski powstałe w wyniku połączenia samogłosek z literami k, s, t, n, h, m, y, r, w, oraz samotne n. W wyniku wspomnianych kombinacji otrzymujemy sylaby ka, ki, ku, ke, ko, sa, si, su, se, so itd. Niektóre z tych kombinacji (yi, wu) nie istnieją, a inne (ye, wi, we) nie są obecnie używane. Mimo że katakana i hiragana reprezentują te same dźwięki (a czasem graficznie dość podobne), co do zasady nie są używane zamiennie. Rzućmy okiem na ich wygląd, na przykładzie serii k:

kana

Na pierwszy rzut oka dolny alfabet (katakana) jest bardziej kanciasta, a górny (hiragana) bardziej „z polotem”. W tym momencie niektórzy czytelnicy mogą się zorientować, że w języku japońskim nie istnieje samo k, a co tym idzie ich znajomi, zamawiający w lokalnej restauracji sushi dwa maki z łososiem i jednego maka z salamandrą plamistą niesamowicie hańbili swój ród. Wymienione wcześniej znaki podstawowe mogą zostać zmodyfikowane, dając znaki pochodne. Część z nich poprzez utwardzenie, dodając dwie kreski w prawym górnym rogu:

gana

Sylaby kończące się na i, np. ki możemy połączyć z ya, yu lub yo, tworząc nowe sylaby, w tym przypadku kya, kyu i kyo. Co ważne, w takim wypadku drugi znak zapisujemy nieco mniejszy, aby rozróżnić stworzoną jedną sylabę, np. kya, od dwóch oddzielnych, kiya.

kyana

Różnica początkowo wydawać się nieznaczna, ale w ma zasadnicze znaczenie. Najbardziej oklepanym przykładem są chyba dwa podobne wyrazy: biyouin i byouin: pierwszy oznaczający salon urody, drugi oznaczający szpital.

Ponieważ znaczna część japońskich słów składa się z dwóch-trzech sylab, przy stosunkowo niewielkiej kombinacji powszechne jest występowanie wyrazów wymawianych i zapisywanych w hiraganie tak samo, czyli homonimów. Przykładowe to kami (bóstwo, papier lub włosy) oraz hashi (most, pałeczki lub koniec). W przypadku hashi,  słowo to w znaczeniu most wymawia się z nieco innym akcentem niż w znaczeniu pałeczki, ale zależy to od regionu Japonii, przez co nie zawsze da się jednoznacznie zidentyfikować znaczenie bez kontekstu.

I w tym momencie dochodzimy do kanji. To znaki pochodzenia chińskiego, niosące ze sobą ideę. Istnieje bardzo wiele kanji, ale w języku japońskim podstawowy pakiet to tzw. jouyou kanji, 2136 znaków nauczanych do poziomu szkoły średniej. Mówi się, że wystarcza do swobodnego przeczytania gazety bez sięgania do słownika.

Znak kanji w niektórych przypadkach może być także pojedynczym wyrazem, ale równie często w języku japońskim, aby otrzymać wyraz, modyfikuje się je hiraganą lub łączy z innym kanji tworząc złożenie. Jako uniwersalny przykład weźmy znak hikari (光), oznaczający światło [nie wszystkim może się wyświetlać, dlatego używam w pozostałych miejscach przygotowanych obrazków].

hikari

Po lewej stronie znajduje się zapis wyrazu, w środku jego wymowa w hiraganie, po prawej w alfabecie łacińskim. Podkreślone są znaki kanji. I tak: w pierwszej linii pojedynczy znak kanji jest rzeczownikiem czytanym hikari, oznaczającym światło. W drugiej linii z dodatkowym znakiem hiragany, ru, jest czytany hika, tworząc czasownik hikaru (świecić). Na samym dole znajduje się złożenie keikou (fluorescencja), w którym czytany jest kou. Widzimy więc jeden znak, czytany na trzy sposoby, w zależności od tego w jakim otoczeniu występuje. Na szczęście jego idea pozostaje ta sama: światło.

W przypadku, gdy wymowa nie jest jasna lub tekst skierowany jest do dzieci lub obcokrajowców, podaje się ją w hiraganie (w tej funkcji zwana jest furiganą) powyżej wyrazu zapisanego w kanji.

keikou

Sprawa komplikuje się, jeśli ktoś ma imię lub nazwisko zapisane tym znakiem. Ponieważ imiona niekoniecznie trzymają się prostych zasad, istnieje możliwość, że osoba nie nazywa się Hikaru, Hikari ani Kou, ale Akari, Akira, Aki itd.: istnieją wg mojego słownika w sumie 27 możliwości. Dlatego Japończycy w przypadku imion i nazwisk zawsze w dokumentach i na wizytówkach podają ich prawidłowe czytanie.

Czyli: kanji niosą ze sobą znaczenie, ale często mają kilka możliwych sposobów odczytania. Na szczęście aby zrozumieć o co chodzi w tekście pisanym nie musimy wiedzieć, jak się dany znak lub złożenie wymawia. Wystarczy nam znaczenie. Na przykład dichroizm kołowy to po japońsku enhenkounishokusei, co ciężko jest zrozumieć (no dobra, może niewiele trudniej niż po polsku), ale zapis w kanji, składający się z sześciu znaków zawiera cztery proste znaki: koło, światło, dwa, kolor. I od razu trochę łatwiej zrozumieć, zwłaszcza jeżeli wiemy, że szukamy słowa dichroizm kołowy 😉

W praktyce Japończycy mają czasem problem z zapisem lub wymową niektórych wyrazów. Sytuacje z życia wzięte: w zeszłym tygodniu zapytałem znajomych, czy potrafią zapisać słowo gyoza, pochodzącą z języka chińskiego nazwę popularnych pierożków. Na co dzień słowo to wymalowane jest na licznych szyldach wywieszonych przed restauracjami i każdy doskonale zna jego znaczenie, a także potrafi je z daleka zidentyfikować wizualnie. Ale okazało się, że zapisać go żadna z trzech osób nie potrafiła.

Sytuacja druga: kolega planował dojazd na lotnisko Haneda (o którym możecie przeczytać tutaj). I tak liczy: najpierw pojedzie do Yokogamy liną JR, a potem przesiądzie się do linii Kyoukyuu. Pytam go więc, gdzież ta linia prowadzi, bo nigdy o niej nie słyszałem. Sprawdziliśmy, że chodziło mu o linię Keikyuu, której nazwę zna prawie każdy, kto żyje w Tokio lub Yokohamie. Ale kolega był tu nowy i nazwę, zapisaną w kanji, źle odczytał.