Wyrzucanie śmieci

Każdy, kto choć przez kilka dni był w Japonii, przyzna, że wyrzucanie śmieci może sprawiać zagranicznym turystom dużo kłopotu. Wszystko przez to, że w Japonii w miejscach publicznych śmietniki występują bardzo rzadko. Przyzwyczajeni do natychmiastowego pozbycia się papierka, folii, czy butelki przyjezdni już w pierwszych swoich godzinach „na mieście” zmuszeni są do zmiany swoich praktyk. Jeżeli w okolicy nie ma kombini, które wystawia z dobroci serca swój własny śmietnik na zewnątrz, spacerowicze zmuszeni są do noszenia folii po onigiri, pustych butelek po zielonej herbacie i aromatycznych papierków po famima czikin do końca dnia.

Ale wyrzucanie śmieci jest dla mieszkających tutaj obcokrajowców trudniejsze, niż tylko znalezienie kosza. Wszystko przez to, że Japończycy przykładają dużą wagę do segregowania odpadów i dzielenia ich na różne kategorie. Podział jest zależny od miasta w którym się mieszka; stołeczne Tokyo jest mniej wymagające, ale już przedmieścia metropolii mogą wymagać od nas dzielenia śmieci na wiele klas. Czytaj dalej

Reklamy

Wysyłanie paczki do Polski – poradnik praktyczny

Podczas wyprowadzki z Japonii zostaliśmy przez los zmuszeni do zdecydowania o przeznaczeniu naszych japońskich dóbr ziemskich. Nie było ich zbyt wiele, kto widział wnętrze mojego mieszkania, ten wie. Część została oddana, część wyrzucona, część sprzedana, a część musiała znaleźć swoją drogę do Polski. Hojność linii lotniczych Air China nie znała granic i na moim bilecie lotniczym widniały dwie sztuki bagażu rejestrowanego, każdy po 23 kg. Ale panie, przecież z takim dobytkiem to ja tam przyleciałem cztery lata wcześniej…

Zdarzało mi się już wysyłać paczki z Japonii do Polski, ale zazwyczaj były to niewielkie przesyłki, wypełnione suchym jedzeniem i drobnymi upominkami. Już za pierwszym razem okazało się, że niewłaściwe sformatowanie adresu na paczce, okraszone wówczas bardzo umiarkowaną znajomością języka, może wiele kosztować. Błąd może być jeszcze bardziej bolesny, jeżeli paczka waży nie 3 kg, a 16 kg. Dlatego zamieszczam poniżej nostalgiczny przegląd rozsądnych sposobów wysyłki dóbr wszelakich z Dalekiego Wschodu na wschód raczej umiarkowany (są tacy, co twierdzą, że na wschód od Konina Azja się zaczyna, ale panie na poczcie nie złapałyby żartu). Czytaj dalej

Jak przetrwać japońską zimę?

Japonia nie kojarzy się w Polsce ze srogimi zimami. Po części dlatego, że najpopularniejszym okresem wyjazdowym jest kwiecień–październik, a w tym czasie praktycznie zawsze w Tokio jest cieplej, niż w Warszawie. Pod drugie, turyści odwiedzają zazwyczaj Tokio i Kyoto/Osakę, a przecież Japonia to nie tylko wielkie metropolie!

Najniższe temperatury w Japonii panują na dalekiej północy, czyli wyspie Hokkaido. Głównym miastem regionu jest Sapporo, które możemy kojarzyć z corocznym turniejem skoków narciarskich, ewentualnie z zimową olimpiadą w 1972 roku, a niektórzy także z popularną japońską marką piwa. Miasto to odwiedziłem dwa razy, oba w zimie; raz służbowo, raz rozrywkowo (co na blogu jest opisane).

Z kolei silne opady śniegu to nie tylko domena dalekiej północy, ale też części kraju, położonej „po wewnętrznej” stronie wyspy Honshu, czyli od strony Morza Japońskiego (albo Morza Wschodniego, jak by chcieli niektórzy). W efekcie w położonym na północnym wschodzie Sendai opady śniegu są nieporównywalnie mniejsze, niż w sąsiedniej Yamagacie, a także w leżących bardziej na południe prefekturach Niigata, Toyama czy Fukui. Ekstremalny przykład zaśnieżonego obszaru to prowadząca przez górskie przełęcze droga między Tateyamą a Kurobe, popularny obiekt wycieczek wiosną. Czytaj dalej

Alkohole w Japonii: sake (cz.2)

Jeśli staliśmy się posiadaczami butelki sake i chcemy spróbować zawartości, jako początkujący możemy stanąć przed dylematem – w jaki sposób ten trunek pić? A dokładniej: jak, w czym i z czym.

Zasadniczo sake pije się bez dodatków – choć fizycznie wykonalne jest picie na wiele sposobów: z lodem, colą, oranżadą Helleną bądź FKZ (Fantastyczny Klub Zet – fybierz, kup, zpróbuj), można też zrobić nieszczęsne sake bomb, ale po co?

Nie ma sztywnych reguł dotyczących temperatury podawania sake. W zależności od okazji i osobistych preferencji możemy pić je w temperaturze pokojowej, schłodzone (ale nie zamrożone), bądź podgrzane. W moim otoczeniu zazwyczaj pije się je schłodzone, ponieważ konsumpcja przeprowadzana jest spontanicznie, kosztem zawartości labowej lodówki. Polecam jednak spróbować sake lekko podgrzanego lub takiego w temperaturze otoczenia. Jeżeli konkretne sake nie przypadło nam do gustu, dajmy mu szansę w formie schłodzonej, bo niska temperatura zdusi nieco aromaty. Czytaj dalej

Japońska rachuba lat

Zanim pojawi się kolejna część alkoholowej sagi, temat nieco powiązany – japoński sposób rachuby lat. Turystom przyjeżdżającym tu na dwa tygodnie może to umknąć, ale Japończycy stosują swój oryginalny sposób liczenia lat, z podziałem na ery.

W Japonii powszechnie korzysta się z kalendarza gregoriańskiego; każdy wie, że mamy teraz rok 2016, jest dwanaście miesięcy zmieniających się tak, jak w Polsce (tyle, że mają nudniejsze współczesne nazwy: miesiąc pierwszy, miesiąc drugi…). Lata przestępne też się zgadzają. Format zapisu dat jest inny, niż w większości krajów cywilizowanych: rrrr年mm月dd日 [年 (nen) oznacza rok, 月 (gatsu) miesiąc, a 日 (nichi) dzień]. Przykładowo datę dzisiejszą, dziewiątego października, zapiszemy 2016年10月9日 albo prościej 2016/10/09. Bardzo to wygodnie przy nazywaniu plików komputerowych, bo jeśli zaczynamy nazwę od daty, to pliki posortowane alfabetycznie ustawiają nam się także chronologicznie. Czytaj dalej

Alkohole w Japonii: piwo

Jakie alkohole pije się w Japonii? Czym różni się sake od sake? Jak nie pić piwa, które piwem nie jest? Czy można pić na ulicy? Czy piwo można dać jako prezent? Z jakich składników można przygotować zacier? Czy sake można popijać orzechówką? Dla tych, którzy Japonię odwiedzić planują, oraz dla tych, którzy pozostają przy czytaniu o niej, postanowiłem przygotować alkoholowy przewodnik w częściach. W nadchodzących postach zagłębimy się w bogactwo japońskiego rynku alkoholi. Na pierwszy ogień idzie szlachetny napój, którego można zamówić pięć kufli – piwo!

Historia japońskiego piwowarstwa zaczęła się – jak wiele innych historii – na początku przełomowego dla rozwoju Japonii okresu Meiji, czyli w drugiej połowie XIX wieku. Zamorski alkohol przez 150 lat przyjął się i wyewoluował, dostosowując się do japońskich podniebień, stając się obecnie najpopularniejszym napojem alkoholowym. Obok japońskich gustów, jednym z motorów napędowych ewolucji japońskiego piwa był japoński system podatkowy, a konkretnie akcyza. Wysoki podatek nakładany na piwo spowodował powstanie napojów piwopodobnych, wytwarzanych z innych surowców, które nie spełniają wymogów stawianych piwom, i w związku z tym nie mogą się piwami nazywać, ale na które nakładana akcyza jest niższa, co skutkuje bardziej przystępną ceną dla konsumenta. Czytaj dalej

Czego (nie) bać się w Japonii?

Japonia jest uważana za jeden z najbezpieczniejszych krajów świata. Osoby, które trochę podróżują, pewnie zauważyły, że w każdym kraju czy regionie charakterystyka odczuwanych zagrożeń jest trochę inna. W Polsce raczej nie obawiamy się ataku nożownika na ulicy, ale wiadomo, że telefon można łatwo stracić, a i znajdą się tacy, co w mordę dać mogą dać. W Indiach z kolei możemy się obawiać kieszonkowców i wyłudzaczy, a także obmacywaczy polujących na swoje ofiary w zatłoczonych miejscach, ale nikt nas tam raczej nie pobije. I tak dalej. Czego można bać się w Japonii? Zasadniczo niczego.

Według ostatniego raportu OECD, 70% Japończyków nie obawia się spacerować samotnie w nocy. To zaskakująco niska wartość, biorąc pod uwagę, że każdego wieczoru przez miasto maszerują tłumy napranych sararimanów, których okraść byłoby łatwiej, niż średnio rozgarnięte dziecko w Polsce. Wracając z labu do domu, często jadę przedostatnim pociągiem, startującym z centrum miasta około północy. Zazwyczaj zawartość tlenu w jego wagonach jest niska, z uwagi na wypierający go z atmosfery etanol. Mimo to, awantur nie ma żadnych, najwyżej rozmowy są trochę głośniejsze, niż w typowym pociągu dziennym. Nierzadko pasażerowie podróżują w stanie częściowego rozkładu – choć biorąc pod uwagę ich doświadczenie, pewnie normalnego. Nie jest dziwnym widokiem pan klęczący na podłodze wagonu, leżący korpusem na siedzeniu, z dyndającą ręką, która jakiś czas wcześniej trzymała telefon. Teraz telefon leży na podłodze, ale rzecz jasna nikt go nie rusza, tak samo jak zdelokalizowanej gdzieś wokół torby czy portfela. Czytaj dalej