Jeszcze trochę zdjęć

Korzystając ze sprzyjającego układu gwiazd na rynku fotograficznym oraz innych okoliczności, posłałem na zasłużoną emeryturę mój aparat fotograficzny. Służył mi przez 7 lat z okładem i nie zawodził, więc szkoda było się z nim żegnać. Ale z drugiej strony wygodnie mieć używalne ISO powyżej 400 (nie miał jeszcze CMOSa) i przy okazji odciążyć trochę stare plecy.

Jakoś przy okazji stwierdziłem, że może za dużo przez te półtora roku siedziałem w labie, a za mało łaziłem po mieście. A Tokio jest chyba najlepszym miastem do łażenia w jakim byłem – o ile nie jest pierońsko gorąco albo nie pada. Z drugiej jednak strony postęp badań wydaje się trochę bardziej perspektywiczny, niż rzeczone łażenie, i to z tego postępu będą mnie rozliczać przyszli pracodawcy (a przynajmniej tak lubię sobie mówić; ponieważ ostatnio jestem w środku poszukiwań pracy, widzę, że to chyba nie do końca tak działa). Czytaj dalej

Reklamy