Opcją wymagającą najwięcej przygotowań, a jednocześnie najbardziej atrakcyjną dla aktywnych podróżników, jest kilkudniowa wycieczka z noclegiem w obozowisku w dziczy Yosemite. Do standardowych trudności organizacyjnych, charakterystycznych dla noclegu pod namiotem, w Yosemite, podobnie jak w wielu innych parkach narodowych i rezerwatach, dochodzi konieczność uzyskania zawczasu pozwolenia na nocleg, czyli wilderness permit.
Zdobycie takiego glejtu nie należy do najprostszych; musimy albo wziąć udział (i wygrać!) w odbywającej się 24 tygodnie wcześniej loterii, albo liczyć na łut szczęścia i próbować dostać go dzień wcześniej, w systemie „kto pierwszy, ten lepszy”. Przy składaniu wniosku o pozwolenie musimy podać dokładną datę oraz miejsce wejścia i wyjścia „z dziczy”, co oznacza że nawet pół roku wcześniej musimy porządnie zaplanować jak nasza wyprawa będzie dokładnie wyglądać. Po więcej szczegółów odsyłam na właściwe podstrony parku (informacje ogólne oraz wejścia i wyjścia ze szlaków); w przypadku dalszych wątpliwości można próbować kontaktować się z nami.
Do specjalistycznego wyposażenia, jakie należy mieć ze sobą podczas noclegu na szlakach w Yosemite należą bear canisters, czyli pancerne pojemniki na wszystko, co podczas naszego snu może przyciągnąć ciekawskiego niedźwiedzia – jedzenie, słodkie napoje, kosmetyki, leki, czy mokre chusteczki. Pojemnik taki, wykonany najczęściej z aluminium lub poliwęglanu, ma specjalną przykrywkę, do otwarcia której wymagana zręczność palców i inteligencja charakterystyczna dla człowieka, a jednocześnie jest wzmacniany, aby utrudnić zwierzakowi rozbicie go poprzez zrzucenie ze skały, czyli brute force attack. Postawiony przed niemożliwym do zdania testem na siłę, zręczność czy inteligencję, niedźwiedź może próbować testu charyzmy – nie radzimy jednak dobrowolnie dzielić się ze zwierzętami jedzeniem; te nauczone żerowania na ludzkich smakołykach nie żyją długo i szczęśliwie.
Trasa dwudniowa: Yosemite Falls – North Dome – Snow Creek
W zeszłym roku udało nam się się zdobyć pozwolenia na dwie dwudniowe trasy.
Pierwsza z nich obejmowała wejście szlakiem Yosemite Falls na ścianę doliny Yosemite, przejście górą na wschód i nocleg na North Dome, a następnie obejście Indian Rock od północy i zejście po wschodniej stronie doliny przez Snow Creek do Mirror Lake.
Początek trasy do najprostszych nie należał; mimo wyruszenia z domu o 5 rano i dotarcia do parku o 9, na szlak weszliśmy dopiero przed 11. Zanim odebraliśmy nasze pozwolenie na nocleg, parkingi na których można zostawić samochód na noc się zapełniły i trochę nam zajęło znalezienie miejsca, z którego podczas romantycznego noclegu pod gwiazdami nie odholują nam samochodu. Dla potomnych: doskonałe miejsce znajduje się na współrzędnych N37.732801 W119.611402.
Po dojściu do początku szlaku zaczęliśmy się wspinać zygzakami w górę ściany doliny. Ponieważ szlak, którym szliśmy, był też popularnym celem wycieczek jednodniowych, początkowo na stromych podejściach towarzyszyli nam liczni, równie zziajani turyści. Część z nich odpadła po dojściu do punktu widokowego na Yosemite Falls, położonego 300 m powyżej początku szlaku.


Do szczytu wodospadu z tego miejsca jest jeszcze sporo drogi – 500 metrów w górę po nasłonecznionej, północnej ścianie doliny. Ale zdecydowanie warto! Coraz ciszej, coraz spokojniej, a i widoki coraz piękniejsze. Po pokonaniu ostatnich zygzaków dochodzimy do rozwidlenia szlaków. Stąd można odbić na Eagle Peak albo El Capitan. Z krawędzi zbocza rozpościera się widok na dno doliny Yosemite, a także na górujący nad nią Half Dome.


Niedaleko szczytu wodospadu Yosemite Falls znajduje się punkt widokowy, na który dotarcie wymaga okiełznania swojego lęku wysokości i mocnego trzymania się łańcuchów zamocowanych w ścianie skały. Idąc głównym szlakiem na wschód docieramy po chwili do strumienia Yosemite Creek, dostarczającego wodę dla wodospadu. W szerokiej jego części znajduje się zakazane, z uwagi na bliskość wodospadu, ale popularne miejsce kąpielowe – oczywiście o ile w strumieniu jest wystarczająca ilość wody.
Przy wodospadzie część turystów zawraca i schodzi na dół. To najpopularniejszy punkt na szlaku, za nim maszeruje się już zazwyczaj w samotności. Kawałek dalej znajduje się jeszcze Yosemite Point, wysunięty punkt widokowy, z którego widać całą dolinę jak na dłoni, ale tu dociera już znacznie mniej osób. Za Yosemite Point nie czeka nas zbyt wiele atrakcji – chyba, że pokonamy prawie 8 kilometrów przez las, po stosunkowo płaskim terenie, i dotrzemy do kopuły North Dome. Warto się zainteresować, gdzie znajduje się ostatni płynący strumień. Za Yosemite Falls jest jeszcze kilka cieków, w których można uzupełnić wodę, ale zazwyczaj przed środkiem lata wysychają.
Po wyjściu z lasu ukazują się nam dwa szyczty: wyższy, znajdujący się po drugiej stronie doliny Half Dome, i nasz cel podróży, North Dome.

Okolice szczytu North Dome to popularne miejsce na rozbicie namiotu; doskonały widok i płaska, twarda powierzchnia. Należy pamiętać, że zgodnie z zasadami parku narodowego obozowisko musi być rozstawione przynajmniej 30 metrów od szlaku. My rozłożyliśmy się na wschodnim zboczu, z widokiem na Half Dome.



North Dome jest doskonałym punktem do robienia zdjęć nocnego nieba, jednak wymaga to odpowiedniego planowania. W naszym wypadku otrzymanie pozwolenia na weekendowy nocleg w czasie odpowiedniej fazy księżyca nie udało się do końca; musieliśmy się zadowolić terminem, w którym Księżyc wschodził niedługo po zachodzie Słońca. Przez to straciliśmy szansę na porządne zdjęcia Drogi Mlecznej, ale mogliśmy obejrzeć wschód Księżyca za Half Dome.

Zejście kolejnego dnia było mniej spektakularne, niż wspinaczka na Yosemite Falls dnia poprzedniego, ale nie mniej męczące. Z powodu braków wody musieliśmy wrócić do położonego ok. 2 km wstecz strumienia Lehamite Creek. W efekcie zamiast iść planowaną trasą przez Indian Rock, poszliśmy alternatywnym szlakiem ciągnącym się wzdłuż strumienia, a następnie skręciliśmy w kierunku strumienia Snow Creek. Początkowo trasa ciągnęła się lekko w dół, po zacienionym terenie, ale w momencie dojścia do krawędzi ścian doliny Yosemite skończył się dzień dziecka, a zaczęła nasłoneczniona skalna ściana i prowadzące po niej w dół zygzaki. Na szczęście przez cały czas towarzyszył nam widok na Half Dome i zalesione dno doliny.

Podejście w górę wzdłuż Snow Creek nie cieszy się przesadną popularnością. Podczas zejścia po tym nasłonecznionym, stromym szlaku, nie spotkaliśmy nikogo idącego w górę. W dół zresztą też nie. W końcu dotarliśmy na dno doliny, w okolice strumienia Tenaya Creek. Stamtąd, idąc wzdłuż doliny, szybko już dotarliśmy do okupowanego przez turystów Mirror Lake, skąd asfaltowa ścieżka prowadziła do jeżdżącego po dolinie autobusu.
W drodze na parking, na którym zostawiliśmy samochód na noc, znaleźliśmy świetne miejsce na zdjęcie podsumowujące naszą wyprawę. Powyżej dna doliny po lewej górował North Dome, an którym spędziliśmy noc, a po prawej Half Dome, którego widok towarzyszył nam przez większość dnia.











